sobota, 5 sierpnia 2017

♥ ULUBIENCY LIPCA ♥


Witam Was bardzo serdecznie w sierpniu tym razem z dwójką na początku mojego wieku. Jedyna myśl, która nasuwa mi się wraz z nową dziesiątką to fakt, że już niedługo zacznę się prawdziwie biologicznie starzeć. Osobiście jest to dla mnie trochę straszne, że oficjalnie w wieku 25 lat zaczynamy się STARZEĆ. Ot tak musiałam się z Wami podzielić moją śmieszną fanaberią dotyczącą wieku. Nie przedłużajmy jednak i zajmijmy się ulubieńcami. W ubiegłbym miesiącu, jak nigdy, było sporo ulubieńców paznokciowych. Jeśli jesteście ciekawe zapraszam dalej :)

Zacznijmy od mojej ulubionej kolorówki i tym razem moje serce podbiły trzy produkty. Na pierwszy ogień pójdzie podkład mineralny kryjący z Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fair. Do minerałów trzeba się przekonać i ja też potrzebowałam do tego czasu. Jeśli mam być szczera na początku czułam się trochę jakbym na twarzy nie miała nic. Należałoby zaznaczyć, że na co dzień wybieram raczej ciężkie podkłady, bo mam co przykrywać. Stąd też używanie podkładu mineralnego było dla mnie niekomfortowe w znaczeniu komfortu psychicznego. Czułam się jakbym chodziła z gołą skórą. Same rozumiecie, nie lubimy mieć widocznych niedoskonałości. Nie mniej jednak tak lekki podkład mineralny kryje rewelacyjnie. Super opcją jest to, że samodzielnie możemy stopniować poziom krycia. Podkład można dokładać na twarz w ciągu dnia lub w trakcie budowania krycia i nic się z nim nie dzieje, a uwierzcie podkłady o bardzo dobrym kryciu które mam potrafią czasami płatać figle i zafundować nam np. ciastko. Wydawać by się mogło, że praca minerałami jest trudniejsza. I tak, i nie... Jeśli jesteśmy przyzwyczajone do podkładów płynnych to na pewno jest to coś nowego i trzeba nauczyć się nowej metody nakładania podkładu. Jeśli jednak chodzi o efekt końcowy w moim odczuciu minerałami ciężej zrobić sobie krzywdę . Moja kapryśna skóra polubiła się z nimi bardzo. Ponadto RE WE LA CY JNIE kryje cienie pod oczami. Moim zdaniem można nim zbudować pełne krycie, a ponadto nie przesusza okolicy pod oczami (choć jestem do tego przyzwyczajona)

Jeśli chodzi o usta to namiętnie nosiłam pomadkę z Lovely K-Lips w odcieniu 5 czyli bodajże Sweety. Pomadka nie ma szalonej hiper mega trwałości jednak bardzo podoba mi się efekt jaki daje na ustach. Kolor kojarzy mi się z różami i jak dla mnie jest fajnym uzupełnieniem makijażu. Pasuje do wielu rodzajów looków i nie przyciąga za mocnej uwagi na siebie jak np pomadka czerwona. Kolor jak dla mnie nie jest typowym nudziakiem ani mocnym kolorem. Uważam to bardziej za kolor pośredni, ale zauważyłam że ostatnio wyrażenie nude się rozszerzyło więc sporo osób może ją własnie za taką uważać. Jak wspominałam kolor kojarzy mi się z różami, a dokładniej z suszonymi różami. Może brzmi to źle, ale uwierzcie że kolor sam w sobie jest uroczy. Podoba mi się jak wygląda na ustach. Jak dla mnie jest to bardzo ładny velvetowy mat, który nie robi skorupy.

Paleta, która podbiła ostatni miesiąc to Chocolate Vice z Makeup Revolution. Dla mnie te paletki mają rewelacyjne przełożenie jakości do ceny. Za około 40 zł dostajemy całkiem dobre maty, których w tej palecie jest połowa. Oprócz tego mamy piękny rozświetlający kolor w neutralnym kolorze, który śmiało może posłużyć jako rozświetlacz ( mam na myśli kolor Satisfy). W palecie znajdują się głównie ciepłe kolory, które uwielbiam. Największym zaskoczeniem palety jest przepiękna miedziana folia, ale o palecie na pewno wam jeszcze kiedyś opowiem więc na tym skończę mój wywód.



Przejdźmy do paznokciowej części ulubieńców, która zajmuje najwięcej. Wszystkie rzeczy zamówiłam na Aliexpress i okazały się rewelacyjnie. Hybrydy Rosalind to jak dla mnie niesamowite odkrycie. Przypominają mi trochę małe Semilaki. Krycie lakierów jest świetne. Do bardzo dobrego krycia wystarczają 1-2 warstwy. Na bazie Semilaca lub Neonaila trzymają się super. Na ten moment noszę żele więc ciężko mi się odnieść jak zachowywałyby się solo u mnie. U mojej mamy trzymają się jednak koło 3 tygodni pomimo bardzo częstego kontaktu ze środkami czystości itp. Na pewno zamówię więcej kolorów zwłaszcza , że wybór jest spory!

Różowa frezarka to coś o czym zwolenniczki Ali na pewno słyszały. Nie jest to mega mocna frezarka która nada się do usług kosmetycznych, ale do domowego użytku za taką śmieszną kasę jak najbardziej. Frezarki kosztują około 30 zł. Oczywiście trzeba do nich kupić oddzielne frezy bo jak to bywa w gotowych zestawach dołączone są po prostu słabe. Przy użyciu fajnych frez (o których napiszę niżej) jestem w stanie ogarnąć skórki w 5 minut, ściągnąć hybrydę oraz żel - dla mnie rewelacja! Trzeba jednak uważać, bo sporo osób twierdzi, że są dwa rzuty tych frezarek. Jedne psują się zaskakująco szybko, a drugie zaś dają radę bezproblemowo. Jeśli jesteście zainteresowane skąd zamówiłam swoją to piszcie śmiało na priv.

Frezy ceramiczne Maohang Blue M oraz Green C to frezy, które nie należą do najtańszych jeśli chodzi o Ali. Za każdą dajemy około 20 zł jednak nie są to pieniądze wyrzucone w błoto. Świetnie radzą sobie ze ściąganiem hybrydy oraz żelu. Dobrze się nimi również piłuje żel po przedłużaniu. Frezy są dość ostre i nie wyglądają na takie, które miałyby się kiedykolwiek stępić. Na pierwszy rzut wyglądają bardzo podobnie jednak zielona ma trochę większe i bardziej odstające wypustki.
Do skórek uwielbiam używać frez kulkę, która nawet nie kosztuje dolara a rewelacyjnie radzi sobie podczas pracy. Ogarnianie skórek jeszcze nigdy nie było tak przyjemne!
Dodatkowo zostając w paznokciowym temacie polubiłam sobie bardzo używanie metalowego kopytka. To drewniane po prostu jakoś do mnie nie przemawiało.



Na koniec coś idealnego na upały- Chłodząca mgiełka z mentolem i wit. C z Ziaji. Mgiełka nadaje się na twarz, ciało oraz włosy. Świetnie odświeża w gorące dni i zostawia delikatny zapach, który nie przeciąża. Nie wiem jak Wy,ale ja czasami czuje się zduszona perfumami a nawet mgiełkami w letnie dni. Mam wrażenie, że ten alkohol w składzie trochę mnie dusi. W tej mgiełce nie czuć ani grama alkoholu. Ostatnio jest to mój must have w torebce zwłaszcza, że nie zajmuje dużo miejsca bo w butelce jest tylko 100ml.

To już wszyscy moim ulubieńcy ubiegłego miesiąca. Mam nadzieję, źe wasze wakacje mijają równie miło jak moje. W komentarzach koniecznie podzielcie się swoimi ulubieńcami na gorące dni, nie koniecznie kosmetycznymi :)
Dodatkowo zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie ostatnio coraz więcej się dzieje :)


Jacy byli Wasi ulubiency lipca?
Pamietajcie o ROZDANIU (klik)


20 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tymi hybrydami :) Muszę się im bliżej przyjrzeć. Ja polecam te z Ingrid Hybrid Ultra. Tanie i dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze odwiedzić salon Ziaji i zaopatrzyć się w mgiełki :) uwielbiam je, lubię sobie wrzucić do nich kostkę lodu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta mgiełka ma bardzo ładny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę mgiełkę i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta chłodząca mgiełka z Ziaji super musi się sprawdzać w te upały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też lubię te lakiery Rosalind za świetne krycie i fajną konsystencję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie zaintrygowała ta świeca w szkle z ostatniego zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam dwie paletki od MUR, ich jakość jest całkiem przeciętna, ale za taką cenę nie ma czego wymagać a i tak nie jest źle. Z Chocolate Vice moim ulubionym jest Reason :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie można z niej coś fajnego wyciągnąć na bazie i z duraline. Wiadomo nie jest to zoeva ale i tak według mnie jest o niebo lepiej niż wibo, które podobnie stoi cenowo :D

      Usuń
  9. Pomadki K Lips lubię, chociaż zauważyłam, że ich jakość jest trochę uzależniona od koloru :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz ? Które wypadają lepiej ?:)

      Usuń
  10. Też na lato używam minerałów - ja mam wersję matującą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kuszą mnie czekoladki z MUR, ale niestety nie wiem na którą się zdecydować...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.