poniedziałek, 22 maja 2017

Moja walka z tradzikiem- efekty i rady

Epizody trądziku zdarzały się dość rzadko w moim życiu. Początkowo, w wieku około 14/15 lat, pojawił się dość łagodny przebieg trądziku młodzieńczego który z czasem przeminął nie pozostawiając po sobie śladu. Około rok lub dwa temu moja skóra stała się bardziej problematyczna, ale poza sporadycznymi wypryskami kończyło się na irytujących zaskórnikach. Chcę wam uświadomić, że same zaskórniki to też jest trądzik, ale w łagodnej formie. Typowy trądzik dorosłych dopadł mnie pod koniec ubiegłego roku (około października). Moja skóra po przeprowadzce do innego miasta oszalała. Na pewno było dużo czynników które wywołały tak ogromny wysyp- choćby nawet stres, zmiana wody i zmiana powietrza na dużo bardziej zanieczyszczone. Na początku uciekałam do typowo kosmetycznych rozwiązań: peelingi, maseczki, sera, kremy na skórę problematyczną, oleje itd. Problem jednak trwał i trwał. Osobom, które przechodziły lub przechodzą trądzik chyba nie muszę tłumaczyć jak bardzo negatywnie wpływa to na nasze samopoczucie. Myślę, że kobiety dużo gorzej znoszą tego typu choroby, bo z góry wymaga się od nich bycia idealnym i jakiekolwiek mankamenty często spotykają się z krytyką i oskarżeniem o zaniedbanie siebie. Bardzo przykre są również komentarze ze strony środowiska oraz fakt, że wychodzenie bez makijażu staje się bardzo niekomfortowe i niesie za sobą spore ryzyko powstawania przebarwień.



Pielęgnacja jednak nie przynosiła dużych zmian i w końcu udałam się do dermatologa. Miałam już kiedyś niemiłe doświadczenia z tego typu lekarzami więc moja wizyta przeciągnęła się do stycznia tego roku czyli po około 4 miesiącach męczenia się z trądzikiem. Największy problem pojawił się na policzkach i linii żuchwy, co w moim przypadku było dziwne bo raczej wypryski pojawiały mi się w strefie T. Jak stwierdziła pani dermatolog zmagam się z trądzikiem dorosłych. Dostałam leki doustne: Tetrysal i Zincas forte oraz maść Clindacne- na noc i Benzacne na dzień. Pierwszy miesiąc mijał mi bez poprawy lecz jest to normalne bo skóra potrzebuje minimum miesiąc by pokazać efekty. W trakcie leczenia skóra była bardzo podrażniona, miejscami wysuszona na wiór i ściągnięta. Nigdy nie zapomnę bolesnych dziur, które zaczęły powstawać w miejscach niedoskonałości. Wypryski jak były, tak były a stan skóry znacznie się pogorszył. Z typowych zamkniętych zaskórników na mojej skórze zaczęły się pojawiać w większej częstotliwości ropne zmiany zapalne, które bolały.



Pani kosmetolog, która prowadzi zajęcia z moją grupą od jakiegoś czasu przyglądała się mojej skórze i postanowiła mi pomóc. Wytłumaczyła mi że antybiotyki niszczą barierę ochronną skóry przy dłuższym przyjmowaniu. Stąd też pojawianie się ostrych stanów zapalnych było tylko kwestią czasu. Był to jasny sygnał, że leki zaczynają szkodzić zamiast przynosić pomoc. Z dnia na dzień bez żadnej konsultacji z dermatologiem za radą pani kosmetolog odstawiłam wszystkie leki i zakupiłam jedynie dwie nowe rzeczy: Skinoren- krem z 20% kwasem azalainowym i lipoaktywny krem Cetaphil. Na początku stosowałam skinoren co drugą noc by przyzwyczaić skórę do kwasu. Po tygodniu przeszłam do stosowania conocnego. Cetaphil okazał się strzałem w dziesiątkę. Mimo, że jest to treściwy krem to idealnie radził sobie ze zniszczoną i podrażnioną skórą.

Efekty zobaczyłam już po pierwszym tygodniu. Skóra szybciej się regenerowała, a niedoskonałości było zdecydowanie mniej. Krem z kwasem nie wysuszał skóry więc nie pojawiały się już bolące dziury w twarzy. Zmieniłam również pielęgnacje skóry na delikatniejszą i dedykowaną dla skóry wrażliwej. Odstawiłam peelingi i maseczki na około miesiąc by dać skórze ochłonąć i nie ingerować dodatkowo w działanie Skinorenu. Terapię rozpoczęłam w połowie marca. Teraz mamy maj i chciałam wam przedstawić jak wygląda moja skóra na dzień dzisiejszy :



Na zdjęciach można zauważyć plamy po trądziku i niestety tego nie pozbędę się za szybko. Możecie jednak gołym okiem zauważyć, że skóra jest mniej podrażniona, nie ma na niej ognisk zapalnych ani wysypu. Policzki wreszcie są czyste i mogę używać spokojnie produktów do konturowania bo wreszcie wyglądają ładnie. Swoją drogą podkład też wygląda dobrze, bo nie mam struktury skóry jak papier ścierny.

Temat trądziku jest tematem rzeką więc ciężko byłoby mi wszystko tutaj zawrzeć. Przyczyn jego powstawania jest multum. Niestety większość dermatologów nie bierze pod uwagę typu naszej cery ani przyczyn powstawania. Dermatolodzy z którymi miałam do czynienia twierdzili, że problem trzeba ususzyć na wiór i to wystarczy. Szkoda, że dużo osób nieświadomie ufa tego typu założeniom. Przecież osoby z cerą suchą i niedoskonałościami przeżyłyby prawdziwe piekło stosując tego typu terapie. Pamiętajcie, że trądzik może być efektem ubocznym choroby. Warto więc najpierw się dokładnie zbadać zaczynając od podstawowych badań krwi, hormonów, tarczycy i badania ginekologicznego. Warto też zbadać tolerancję na laktozę, gluten oraz zrobić testy alergologiczne.

Wydaje mi się, że warto spróbować metody, która mi pomogła zwłaszcza, że koszty są niewielkie. Nie mówię, że każdemu pomoże właśnie ta maść, ale chciałam w tym poście głównie zwrócić uwagę na naszą świadomość walki z trądzikiem. Korzystajmy z różnych źródeł pomocy bo nie zawsze ta pierwsza rada będzie właściwa. Czasami bardzo proste zmiany potrafią rozwiązać nasze problemy. Nie bójmy się też iść do specjalisty gdy problem staje się uporczywy. Kosmetyki niestety nie zawsze nam pomogą.




W czwartek widzimy się na snapie : seven_bloggers. 

Ogladajcie koniecznie :)

10 komentarzy:

  1. Efekty są zauważalne ! Trzymam kciuki kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      Ja na ten moment jestem mega zadowolona bo pozostała mi już tylko walka z przebarwieniami. Jak mam podkład to nikt by nie powiedział,że wychodzę z trądziku. Wiem, że zdjęcia może tego nie oddają, ale buzia jest mega gładka ^^

      Usuń
  2. wow powiem Ci że teraz buzia wygląda o wiele lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie to na szczęście ominęło :) ale u Ciebie efekty są bardzo widoczne i to jest najważniejsze !! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać różnicę! Cieszę się że są takie efekty i będę trzymać kciuki abyś uzyskała idealną cerę:*

    OdpowiedzUsuń
  5. używam skinorenu gdy mam większe wysypy :) działa mi świetnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Różnice widać, a post na pewno przyda się osobą borykającym się z takimi problemami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać efekty. Ja sama nie mam dużych problemów z trądzikiem, ale ostatnio coś mnie zapycha i powstają podskórne grudki :( Męczę się, żeby się ich pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję efektów, wiem jakie to motywujące w walce o ładną cerę :) niestety u mnie chwilowa poprawa kończy się mega wysypem i nici z ładnej buzi :) Trzymam kciuki, żeby Tobie udało się w pełni wyleczyć skórę :)
    Dodaję do obserwowanych :)
    W wolnej chwili zapraszam również do mojego kącika urodowego :) będzie mi bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.