niedziela, 15 października 2017

Promocja -49%/-55% Rossmann | Wrazenia| Zakupy|


Każda promocja -49% oraz ,od niedawna, -55% wywołuje sporo emocji. Średnio dwa razy w roku Rossmann daje nam możliwość zaoszczędzić około połowę na całej kolorówce. Ostatnia promocja wywołała u mnie sporo negatywnych emocji -po więcej kliknij tutaj-. W tym roku stałam się podejść do niej na spokojnie. Zacznijmy jednak od przyjemniejszej części posta, czyli od moich łupów. Muszę się Wam przyznać, że wyszło ich trochę więcej niż przypuszczałam, ale na szczęście wszystko zmieściło się w granicach rozsądku. Oto rzeczy, które udało mi się zdobyć podczas promocji:

środa, 11 października 2017

Jesienna pielegnacja - drogeryjne sera godne uwagi


Po wakacyjnych upałach przychodzi czas by mocniej zadbać o skórę. Moja jesienno-zimowa pielęgnacja znacznie różni się od tej, którą stosuje w sezon ciepły. Można powiedzieć, że jest zdecydowanie bardziej treściwa niż latem. Ostatnio nawet wkręciłam się w layering, który zawiera sporo dodatkowych kroków pielęgnacyjnych. Po przeczytaniu książki ''Skóra- azjatycka pięlęgnacja po polsku'' Barbary Kwiatkowskiej, o której szczegółowo pisałam Wam tutaj- kliknij po więcej- , postanowiłam bardziej świadomie wybierać kosmetyki których używam. Moja cera bywa kapryśna więc dogodzenie jej nie jest łatwą sprawą. Na szczęście znalazłam kilka produktów, które ona dosłownie POKOCHAŁA. Dzisiaj przedstawię Wam dwa drogeryjne sera (serum?) do twarzy, które bardzo dobrze sprawdzają się przy mojej skórze, która ma za sobą epizod trądziku.

czwartek, 5 października 2017

Ulubiency wrzesnia |Bielenda |Skin79 |Sylveco |

Pierwszy tydzień października był dla mnie dość intensywny. Nie ma się co dziwić, że przejście z wakacyjnego leniuchowania w pracowity początek roku akademickiego był dla mnie małym szokiem. Nie mniej jednak ciesze się, że miałam okazje fajnie spędzić swoje, długie, wakacje i teraz wracam na studia, które lubię. Też tak macie, że im więcej macie na głowie tym lepiej potraficie zorganizować swój czas? 
Wrzesień minął mi bardzo szybko, ale w towarzystwie wielu fajnych kosmetyków. Miniony miesiąc owocował w ulubieńców praktycznie z każdej kategorii. Jest kolorówka, pielęgnacja, nowa ulubiona metoda dotycząca ogarniania brwi, a nawet zapach! Przejdźmy więc do rzeczy.

sobota, 30 września 2017

Skóra- azjatycka pielegnacja po polsku |Recenzja|

 

   Wraz z bardzo szybkim rozwojem szeroko pojętej branży beauty na rynek wchodzi coraz więcej nowych marek, pojawiają się coraz to lepsze innowacje w produktach kosmetycznych, a salony wychodzą nam na przeciw proponując coraz dziwniejsze metody dbania o zdrowie i urodę. Natłok informacji często powoduje, że czujemy się przytłoczone oraz zagubione. Nic dziwnego, że wraz z naszymi wątpliwościami pojawia się coraz więcej poradników urodowo-lifestylowych. Mówią nam co mamy jeść, o której godzinie iść spać, co wybierać, czego unikać... Osobiście lubię sięgać po tego typu literaturę gdyż najzwyczajniej w świecie mnie ona interesuje. Poradniki potrafię pochłaniać w ekspresowym tempie. Mam jednak do nich bardzo sceptyczne podejście. Zdarzało się, że na swojej drodze spotykałam 'świetne' poradniki, w których kryło się mnóstwo niedociągnięć, a nawet bzdur. Liczę się z tym, że nie każdy ma takie sposoby funkcjonowania jak ja, ale uważam, że pisanie tego typu książek wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Moja opinia i autora jak najbardziej może się różnić, ale fakty już nie. Nie lubię gdy książki piszą niedouczeni autorzy. Mam bowiem świadomość, że po poradniki sięgają osoby z bardzo różnych kręgów społecznych. Nie każdy jest zainteresowany branżą urodową więc informacje zawarte w poradnikach powinny być prawdziwe i nie wprowadzać czytelnika w błąd. Stąd też moje podejście do tego typu książek jest raczej zachowawcze. Nie da się mnie przekupić śliczną okładką czy też grafiką znajdującą się wewnątrz. Najważniejsze przecież jest to co autor chce nam przekazać. Oczywiście, walory estetyczne też są bardzo ważne, jednak nie stawiam ich na pierwszym miejscu.
    Odwiedzając ostatnio empik natknęłam się na poradnik ''Skóra- azjatycka pielęgnacja po polsku'' napisany przez Barbarę Kwiatkowską. Szczerze mówiąc zaintrygował mnie ten temat więc postanowiłam przyjrzeć się książce bliżej.

czwartek, 21 września 2017

Amber Moon | Home Sweet Home | Yankee Candle

Na dniach wybije nam prawdziwa, kalendarzowa Jesień. Szczerze mówiąc w moim odczuciu jesień nadeszła już około dwa tygodnie temu gdy nagle z dnia na dzień, z lekkiej koszulki bez rękawków wskoczyłam w ciepły sweter i kurtkę. Nadejście zimniejszej pory roku generalnie nie wywołuje u mnie przyjemnych odczuć. Raczej jestem z osób ciepłolubnych i okres jesienno- zimowy wiąże się u mnie ze spadkiem wydajności i humoru. Też tak macie, że popadacie w taki mini sen zimowy?
   Na całe szczęście jesień wiąże się też z kilkoma miłymi nawykami które sukcesywnie wprowadzam do swojej codziennej rutyny. Oprócz fajnej książki, która na mnie czeka przed snem wraz z kubkiem herbaty (o tak! jestem teraz od niej uzależniona!), na stałe zagościł kominek z jesiennymi woskami zapachowymi. Nie ukrywam, że lubię palić woski cały rok, ale w sezon letni robię to znacznie rzadziej, a wręcz prosiłoby się by powiedzieć - sporadycznie. Jesień to idealny czas by wreszcie zapalić cięższe zapachy. Ostatnio kupiłam dwa, tradycyjnie z Yankee Candle, i to właśnie o nich dzisiaj Wam opowiem.

niedziela, 17 września 2017

Płynne pomadki NYX Lingerie- recenzja+swatche


Pomadki płynne to dla mnie chleb powszedni. Na moich ustach goszczą praktycznie codziennie i z takim wykończeniem zdecydowanie czuje się najlepiej. Mogę powiedzieć, że w moich zbiorach maty znacznie przeważają... i nie mam tutaj na myśli tylko produktów do ust, choć to one dzisiaj idą na tapetę. Kto nie słyszał o płynnych pomadkach z NYXa?! Wydaje mi się, że pomadki Lingeria stały się swego rodzaju wizytówką tej właśnie firmy i są jednym z pierwszych kosmetyków, które przychodzą nam na myśl gdy mówimyo tej marce. Zapraszam Was więcej do dalszej lektury, gdzie przyglądniemy się dokładniej tym pomadkom.

wtorek, 12 września 2017

4 dni koktajlowego detoxu


Każdy czasem czuje się przytłoczony oraz zmęczony obecnym trybem życia. Jedzenie w biegu, mnóstwo toksyn dostarczanych organizmowi codziennie, kawa, alkohol, niezdrowe jedzenie... To wszystko odbija się na naszym samopoczuciu. Jadąc na wakacje mocno zaplanowałam sobie, że po powrocie przechodzę na rygorystyczny, sokowy detox bez żadnych ustępstw. Czułam, że mój organizm już tego potrzebuje. Nie czułam się najlepiej i chciałam wreszcie wziąć się za siebie, a że lubię wyzwania postanowiłam wytrwać w czterodniowym detoxie. Jesteście ciekawe jak przebiegły 4 dni na samych smoothie? Może też potrzebujesz oczyszczenia organizmu?

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.