wtorek, 12 września 2017

4 dni koktajlowego detoxu


Każdy czasem czuje się przytłoczony oraz zmęczony obecnym trybem życia. Jedzenie w biegu, mnóstwo toksyn dostarczanych organizmowi codziennie, kawa, alkohol, niezdrowe jedzenie... To wszystko odbija się na naszym samopoczuciu. Jadąc na wakacje mocno zaplanowałam sobie, że po powrocie przechodzę na rygorystyczny, sokowy detox bez żadnych ustępstw. Czułam, że mój organizm już tego potrzebuje. Nie czułam się najlepiej i chciałam wreszcie wziąć się za siebie, a że lubię wyzwania postanowiłam wytrwać w czterodniowym detoxie. Jesteście ciekawe jak przebiegły 4 dni na samych smoothie? Może też potrzebujesz oczyszczenia organizmu?


Przechodząc na detox nie chciałam kompletnie odcinać się od jedzenia. Istnieje mnóstwo rozpisek tego typu oczyszczania organizmu, ale dla mnie ważne było to bym mogła jako tako funkcjonować. Nie chciałam żyć na wodzie i cytrynie cały dzień. Postanowiłam więc przeszukać Pinterest by dostosować dietę do swoich potrzeb. Poniżej wklejam Wam całą rozpiskę, którą znalazłam. Wybierając się na zakupy nie sądziłam, że będzie tego aż tak dużo. Cały koszyk wypełnił się owocami, warzywami, ziołami oraz butelkami z piciem. Po skończonym detoksie muszę Wam powiedzieć, że gotowa rozpiska zawiera sporą nadwyżkę i jeśli nie chcecie by wasz budżet mocno ucierpiał polecam przeliczyć sobie samemu potrzebną ilość na smoothie oraz doliczyć kilka owoców lub warzyw na ewentualne przekąski. Lista oryginalnie uwzględnia przekąski na wypadek słabości, jednak ilość jaka tam jest podana jest według mnie konkretnie zawyżona.
Zakupy wyszły mi około 200zł- także nie mało.
Ja jednak podpowiem Wam z czego zrezygnować by trochę zaoszczędzić w dalszej części posta. Nie mniej jednak suma, którą wydałam skutecznie zmobilizowała mnie do wytrwania w moim postanowieniu i myślę, że dla wielu z Was może też być świetną motywacją.

Dzień pierwszy mijał mi bez większych trudności. Owszem, trzeba było się pilnować by nie zrobić kubka z ulubioną kawą oraz by nie sięgnąć po coś odruchowo. Koktajle ze śniadania i obiadu bardzo mi smakowały. Ciesze się, że mogę poznawać nowe smaki przez co detox staje się mniej odczuwalny. Wracając wieczorem z siłowni naszła mnie ogromna ochota na tosta. Musiałam poradzić sobie jedząc banana. Kolacja była dla mnie słaba. Całość zepsuł seler, który wraz z okropnym smakiem stwarzał mojemu blenderowi spore wyzwanie.

Dzień 2 zaczynam od bardzo dobrego śniadania. Powoli doceniam, że są one w detoxie rozpisane są na słodko gdyż nie wyobrażam sobie pić soku z buraka lub pomidora rano. W porze obiadowej zrezygnowałam z selera i wyszłam na tym na dobre- przynajmniej mogłam wypić smoothie. Wypad do sklepu był dla mnie trochę dezorientujący. Trochę dziwnie kupować tylko żurawinę i jarmuż. Do kolacji dałam odrobinę selera, który utwierdził mnie w tym że go nienawidzę więc finalnie na kolacje zjadłam jabłko.

Dnia trzeciego już jakoś przyjemniej podchodziło się do wykonywania smoothie. 'Zabawa' z owocami i warzywami staje się dla mnie przyjemnością. Łapie się na tym, że brakuje mi żucia. Podczas robienia smoothie zdarza mi się podkradać składniki by poczuć, że coś jem. Wyjście do galerii jest trochę ciężkie. Dużo intensywniej czuje zapachy z pobliskich stacji z jedzeniem. Na obiad rezygnuje z selera. Przed kolacją skroiłam paprykę do zamrażarki przy okazji sukcesywnie ją podjadając. Jak nigdy papryka zaczęła mi smakować.


Dzień ostatni. Do końca nie wiedziałam jak zabrać się za batata przy śniadaniu. Po wygooglowaniu zauważyłam dwie opcje : pieczenie ok.20 min lub gotowanie 30-40. Wybrałam opcje drugą gdyż wydała mi się bardziej logiczna w kwestii smoothie. Obiad zawierał buraka, który o dziwo był znośny. Kolacja była okej. Szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać następnego dnia, aż wreszcie coś zjem . Przygotowałam sobie warzywa do jajecznicy na następny dzień, które również podjadałam.

Podsumowując. Jestem dumna z siebie, że udało mi się wytrwać na praktycznie samych sokach. Detox pozwolił mi poznać nowe smaki oraz pozbyć się toksyn, które zalegały w moim organizmie. Po tych 4 dniach dużo lepiej czuje aromaty potraw. Zeszło również ze mnie sporo wody. Ogólne samopoczucie stało się lepsze. O dziwo, bardzo dobrze zniosłam 'kobiece dni'. Funkcjonowałam o wiele lepiej niż przed detoksem. Nie spuchłam aż tak oraz nie chodziłam obolała.

Ilość smoothie, która wychodziła zazwyczaj wynosiła około 2 szklanki, ale z racji tego, że tyle składników było w przepisie, pozwalałam sobie wypijać całość (o ile miałam na to ochotę). Muszę się Wam przyznać ,że nie chodziłam głodna. Uczucie głodu przychodziło dopiero gdy nadchodziła godzina kolejnego smoothie. Na wszystkie koktajle wystarczyły mi 3 soki aloesowe (1,5l), w przepisie jest ich 6, więc myślę, że ograniczenie się do 3 sztuk trochę odciąży wasz budżet. Z racji ciężkiej dostępności zrezygnowałam z papryczki jalepeno, kolendry oraz jagód.

Gorąco polecam detox każdemu, kto chce się 'zresetować' oraz oczyścić organizm. Fajnie jest wybrać taki moment, w którym nie mamy dużo na głowie. Fajnie jest też zacząć detox w weeekend- dużo prościej jest wtedy wytrwać późniejsze dni w tygodniu, gdy już mamy początek za sobą. Nie ukrywam, że taka dieta nie za bardzo nadaje się dla osób z intensywnym wysiłkiem fizycznym więc dlatego wspominałam o zaplanowaniu sobie tego wcześniej. Podczas detoxu dobrze jest też wspomóc się sauną, która dodatkowo ułatwia usuwanie toksyn. Oprócz soków należy dużo pić wody.

Detox bardzo mocno zmotywował mnie do wzięcia się za siebie i do próbowania nowych rzeczy w kuchni. Mogę śmiało powiedzieć, że wyhamował on napady jedzenia oraz unormował godziny posiłków. Wróciło mi mnóstwo energii. Nie potrzebuje już tak mocno kawy, by funkcjonować i nie przesypiać całego dnia.


Robicie sobie czasem detox?


8 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy nie robiłam... Ale czas najwyższy o tym pomyśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja robiłam koktajl detox nawet kiedyś opisywałam go na blogu natomiast jadłam normalnie ale Dobrze oczyszczał. Może sama się skuszę i zrobię sobie taki jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem właśnie w trakcie detoksu (dzisiaj zaczynam 5 dzień) i wczoraj miałam małe załamanie, bo naszła mnie taka ochota, żeby zjeść suchy kawałek chleba. Jednak nie dałam się skusić i dalej trzymam się oczyszczenia organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to ciekawe :) chyba także przeprowadzę takie coś u siebie. Ciekawe czy istnieje wersja ze zdrowymi zupami krem na obiad, bo tak pić smoothie cały dzień to może być u mnie ciężko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie próbowałam czegoś takiego ;)
    Polecam koktajl z awokado + banan :)

    Zapraszam CAKEMONIKA :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super pomysł, ja chyba bym nie wytrwała na samych sokach :D

    OdpowiedzUsuń
  7. JA póki kuracji Izotekiem nie mogę się detoksykować :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Też kiedyś myślałam o takim detoxie, uwielbiam smoothie ale chyba po kilku dniach ich picia miałabym dość ;/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.