poniedziałek, 31 lipca 2017

Born Pretty Chameleon - pylek z Aliexpress


Ostatnio dość mocno wkręciłam się w zakupy na Aliexpressie. Można powiedzieć, że wyszukiwanie akcesoriów urodowych, dekoracji oraz case'ów stało się moim małym uzależnieniem. Buszowanie na Ali sprawia mi dużo frajdy, a czekanie na paczki jest trochę jak czekanie na prezenty pod choinką. Nigdy, przecież do końca nie wiemy co trafi w nasze ręce. Z zakupami na takich stronkach wiąże się nie tylko długi czas oczekiwania ale również pewne ryzyko. Nie mniej jednak Ali potrafi pochłonąć kompletnie i zwolenniczki zamawiania z Chin na pewno wiedzą o czym mówię :)

Chyba najpopularniejszym działem, w którym my, kobiety się obławiamy są akcesoria do paznokci. Przeprowadzając mały wywiad środowiskowy doszłam do wniosku, że ta dziedzina jest przez nas najchętniej odwiedzana Nic dziwnego- cyrkonie lub brokaty dostaniemy dosłownie za grosze i to w ilości ogromnej. Z racji tego, że w dziedzinie paznokci stawiam dopiero swoje pierwsze kroki nie chciałam wydawać kasy na pyłki znanych marek hybrydowych zważając na to, że nie wiedziałam czy w ogóle będę umiała się nimi posługiwać i czy będzie podobał mi się taki efekt. Stąd też w moje oko wpadły pyłki sprzedawane na Ali. Sporo osób twierdzi, że można znaleźć identyczne odpowiedniki firm droższych, gdyż podobno paznokciowe marki lubią wykupywać tanie i dobre chińskie wytwory( jak podobno było ze słynnymi Emeraldami). Nie mniej jednak podczas zakupów towarzyszyło mi podświadome przekonanie, że pyłek będzie się bardziej zachowywał jak brokat, aniżeli jak pyłek z prawdziwego zdarzenia. Jak to wyszło w rzeczywistości?


Zacznijmy może od spraw technicznych. Do wyboru mamy 9 kameleonowych kolorów z odmiennym efektem końcowym. Ja zdecydowałam się na GPB20 mimo, że niebieskie tony nie są moimi faworytami na paznokciach. Mam wrażenie, że wybrałam pyłek, który podoba mi się najmniej (oprócz żółtego).  Nie można jednak żyć samymi nudziakami lub czerwieniami i czasami trzeba pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa.
Pyłek znajduje się w plastikowym opakowaniu z papierowym zabezpieczeniem, które zapobiega rozsypaniu się pyłku przy transporcie oraz ewentualnej odsypce. Za 0,5 g płacimy około 15 złotych. Standardowy kameleon z Indigo kosztuje około 30 złotych z tym, że ma on 0,1 grama więcej. Ich kolory łudząco przypominają te z Ali. Kolor GBP20 zdaje się być dobrym odpowiednikiem Blue Devila. 





Do pyłku sprzedawca standardowo dorzuca nam pacynkę, która idealnie sprawdza się przy wcieraniu pyłku. Dzięki temu narzędziu nie brudzimy niepotrzebnie swoich palców. Aplikacja pyłku przebiega dość bezproblemowo. Na utwardzoną i lepką warstwę lakieru ruchami stemplującymi nakładam pyłek a następnie go wcieram. Następnie delikatnie za pomocą pędzla omiatam nadmiar produktu. Na tym etapie nie trzeba przejmować się skórkami, które zapewne są w pyłku gdyż produkt przykleił się jedynie do miejsc gdzie był lakier. Osobiście nie lubię nakładać pyłków na dwie warstwy lakieru, gdyż mniej sprawna ręka niekoniecznie dojedzie w każde miejsce gdzie wcześniej został położony lakier. Każda, nawet milimetrowa luka zostanie ujawniona po przemyciu paznokcia cleanerem. 
W przypadku pyłków najlepiej jest decydować się na dobrze kryjące kolory, które nie wymagają drugiej warstwy. Przy aplikacji pyłków należy również zwrócić uwagę na równe rozprowadzenie koloru bazowego oraz bazy, gdyż w późniejszych etapach nierówności zostaną podkreślone poprzez załamywanie się światła. Idąc tym tokiem myślenia w moim odczuciu pyłki nie nadają się na żele. Jedynie bardzo profesjonalna ręka będzie w stanie stworzyć taflę bez załamań światła (o ile to w ogóle będzie możliwe). Żel w przedłużeniu sam w sobie zawsze będzie tą dodatkową warstwą i choćbyśmy nie wiem jak piłowały paznokieć w tym miejscu i tak będzie minimalnie grubszy. Jeśli macie jakiś sposób na ten problem to koniecznie podzielcie się tym w komentarzu.

\

Skończmy to narzekanie i przejdźmy do konkretów. Powyżej możecie same ocenić kameleonowy efekt. Jak się można domyśleć zdjęcie zjada cały urok tego zdobienia. Nie mniej jednak w zależności od koloru bazowego na pierwszy plan wybijają się różne tony: od fioletu, granatu aż po turkus. Najciekawiej wyszedł w moim odczuciu kolor brokatowy, gdyż jego drobinki wmieszały się w pyłek dając ciekawy efekt. Powyższy wzornik był robiony zgodnie ze wskazówkami zegara zaczynając od koloru białego ( po prawej stonie idąc zgodnie ze wskazówkami zegara znajduje się pyłek wykonany na białej bazie).


Osobiście pyłki sprawiają mi dużo frajdy przy ich robieniu, jednak nie da się ukryć, że wymagają doświadczonej ręki by zdobienie wyglądało estetycznie i dawało ładną, równomierną taflę. Nie mniej jednak pyłek z Aliexpress daje radę i myślę że jest warty zachodu. Zawsze można na nim poćwiczyć przed zakupem droższego wariantu z Indigo. Nie jest to na pewno efekt dla każdego, ale przyznajcie- nie da się koło nich przejść obojętnie :)


24 komentarze:

  1. Mam chyba ten sam! Ale leży w szafce odkąd przyszedł. Muszę mu się przyjrzeć, bo w pudełku wygląda identycznie jak Indigo! ;)

    A aliexpress to zło! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. He, he również przepadam całkowicie na Aliexpress...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze tam nie zamawiałam, ale produkty kuszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można upolować sporo fajnych rzeczy za śmieszne pieniądze :D

      Usuń
  4. O takiego jeszcze nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się efekt pyłku naliczonego na lakier, sama jednak nie używałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecinnie proste zdobienie, warto spróbować :D

      Usuń
  6. kocham pyłki:D muszę to mieć:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię pyłki na paznokciach Ale nie chce mi się ich używać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze żadnego pyłku się nie dorobiłam ale efekty bardzo mi sie podobają :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda ładnie ;)

    Zapraszam https://cakemonika.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się ten pyłek. :D A nigdy nie robiłam zakupow na Aliexpress

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie taki pyłek bym wypróbowała, a skoro na ali kosztuję grosze... muszę zrobić w końcu tam zakupy, ale boję się, że też przepadnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba będę musiała kupić lampę i ten pyłek. mój blog

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam ich kameleony, też mam i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.