sobota, 6 maja 2017

♥ ULUBIENCY KWIETNIA ♥


Kolejny miesiąc za nami. Mam wrażenie, że im jest cieplej tym czas przyśpiesza i dzieje się u mnie coraz więcej. Ulubieńcy są takim momentem w którym na chwilę się zatrzymuję i przeglądam swoją toaletkę próbując wyłapać to co umilało mi dany miesiąc. Moje selekcje raczej nie trwają długo, bo produkty które skradły moje serce wręcz same krzyczą do mnie z półek. Zauważyłam jednak, że coraz krótsze robią się te posty co może oznaczać tylko jedno - zrobiłam się bardziej krytyczna. Nie przedłużając przedstawiam wam kilku ulubieńców kwietnia.


Zacznijmy od podkładu, który miałam już jakiś czas temu i jest to zdecydowanie najbardziej rozchwytywany podkład początku tego roku. Mowa oczywiście o Catrice HD Liquid Coverage 010. Czy jest tutaj jeszcze ktoś, kto o nim nie słyszał?!
Jest to jeden z niewielu podkładów, które tak ładnie wyglądają na mojej dość problematycznej skórze, która czasami lubi płatać mi figle. Wodnista, lekka konsystencja kryje po prostu fenomenalnie i nie daje przy tym suchego efektu. Podkład niestety ma trochę ciemny kolor, ale jestem w stanie przymknąć na to oko bo na skórze wygląda przepięknie. Jak dla mnie daje satynowy efekt na skórze. Bardzo często zdarza się tak, że do przykrycia niedoskonałości wystarcza mi jedynie ten podkład. Nie muszę dokładać dodatkowych produktów by ukryć niechciane osobniki.


Kolejnym ulubieńcem okazał się Wibo Banana Loose powder. W kwietni uwielbiałam używać go na policzki i pod oczy. Powiedziałabym, że właśnie w tym drugim zastosowaniu sprawdza się najlepiej. Świetnie nadaje się na korektor i przy okazji dodatkowo delikatnie koryguje cienie pod oczami. Używany solo na twarz daje satynowy efekt.

W ulubieńcach chyba jeszcze nigdy nie pisałam o bazie. Takie produkty wymagają u mnie dłuższego i bardziej wymagającego testowania. Od jakiegoś czasu mam u siebie bazę z Inglota HD Yellow, która ma za zadanie korygować koloryt skóry. Jest to zdecydowanie moja ulubiona baza. Po nałożeniu na miejsca z przebarwieniami w magiczny sposób je ukrywa. To nie jest tak, że ich nie ma. Nie jest to też absolutnie przykrycie jakie mamy przy podkładzie czy korektorze, ale mam wrażenie jakby na twarzy pojawiała się wspomagająca warstwa dla podkładu. Poprzez rozmycie i korektę śladów podkład zyskuje na kryciu, ale nie cierpi na tym jego wygląd. Mam na myśli to, że nie jest to ciężki efekt tylko coś bardziej na zasadzie naszej lepszej skóry. Jeśli stan mojej skóry niebawem się poprawi to nie wykluczam, że wyjdę z domu z samą tą bazą i kremem z filtrem.



Jakiś czas temu skończył mi się jedwab do włosów więc zaczęłam się rozglądać za nowym serum na końcówki. W moje ręce wpadł Alterra olejek do włosów Haarol Bio-Aprikosenkernol. Używam go po każdym myciu i moje przesuszone końcówki dosłownie go spijają. Należy uważać z jego dozowaniem, bo można sobie zafundować tłuste końcówki, które osobiście jeszcze bardziej irytują mnie niż suche. Fajny skład w parze z przystępną ceną. Nie muszę chyba dodawać, że produkt jest mega wydajny bo do aplikacji na włosy wystarczy nam jedynie jedna pompka.

Przechodząc już do pielęgnacji wróciłam do różanego toniku z Evree Magic Rose. Miałam wersję niebieską i zdążyłam już zatęsknić za różanym aromatem. Moja skóra z miejscową tendencją do zaczerwienień świetnie reaguje na ten tonik. Bardzo lubię go używać podczas noszenia glinkowych maseczek by powstrzymać ich zastyganie. Nowa wersja toniku nie różni się niczym specjalnym od poprzedniej wersji, pomijając oczywiście design. Oprócz maseczkowego zastosowania tonik zajmuje u mnie końcowy element makijażu. Delikatnie zdejmuje pudrowość i wszystko ładnie scala, a przy okazji trochę uspokaja moją skórę.

Na koniec często przeze mnie zapominany kosmetyk czyli niezawodny dodatek do maseczek-ZSK Kwas hialuronowy 1%. Jeśli jeszcze nie próbowałyście masek z kwasem hialuronowym to gorąco was do tego zachęcam. Chyba każdy słyszał o niesamowitych właściwościach tego składnika kosmetycznego. Nie wiem dlaczego dopiero teraz mówię wam o tym żelu bo już dłuższy czas towarzyszy moim maseczkom glinkowym. Fajnie nawilża, ale nie przeciąża. Nie jest to stricte baza silikonowa więc nie musimy się obawiać zapychania.





Co polubiliscie w kwietniu?

11 komentarzy:

  1. Podkład Catrice lubię, tonik z Evree miałam i go lubiłam, ale teraz kupiłam sobię wodę różaną z ZSK. Przynajmniej bardziej naturalna:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przerzuciłam swego czasu na Make me bio, ale jakoś drażnił mnie jej zapach :D

      Usuń
  2. Muszę w końcu dorwać ten Banana Powder :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam dorwać puder bananowy, ale nigdzie go nie było :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedynie ostatnią pozycję miałam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. bananowy puder kusi, oj kusi ❤️

    OdpowiedzUsuń
  6. ZSK Kwas hialuronowy 1% muszę kupić bardzo lubię ich produkty :) szczególnie za ich wielofunkcyjność i działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety nie znam nic, ale ten olejek chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czemu ja dalej nie miałam tego olejku z alterry ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też on jakoś długo umykał :D

      Usuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.