sobota, 8 kwietnia 2017

Velvetowe pomadki z Eveline

Matowe usta to coś co towarzyszy mi praktycznie każdego dnia. Nie ma chyba matowej pomadki koło, której potrafiłabym przejść obojętnie. Najchętniej przygarnęłabym wszystkie obecne na rynku choćby z czystej ciekawości. Dzisiaj post o produkcie, który bardzo długo czekał na swoją recenzję. Miałam go już kilka dobrych miesięcy i zdążyłam sobie wyrobić na jego temat ostateczną opinię. Przejdźmy więc do recenzji velvetowych pomadek z Eveline.




Zacznijmy tradycyjnie od obietnic producenta:
Pomadka Velvet Matt w płynie to gama pomadek do ust, w intrygujących, ultra nasyconych pigmentami kolorach w połączeniu z wyjątkową formułą pielęgnacyjną.
Pomadka ma lekką i przyjemną konsystencję, która daje poczucie ekstremalnego komfortu i długo trzyma się na ustach.
(Tylko ja uważam, że te informacje są napisane 'nie po polsku'?)
 
Pomadka zamknięta jest w plastikowym błyszczykowym opakowaniu o pojemności 9 ml. Osobiście okropnie wkurzają mnie złote wstawki bo niemiłosiernie się ścierają nawet jeśli nie są użytkowane intensywnie. Nie lubię opakowań, które po kilku miesiącach wyglądają co najmniej jak dwuletnie kosmetyki, które przerzucamy między torebkami. Aplikator to sztywny patyczek.


Formuła pomadki jest bardzo wodnista. Przez taki rodzaj konsystencji traci ona na swoim kryciu i ma tendencję do zostawiania prześwitów. Nakładanie na usta nie sprawia problemów, jednak trochę mnie martwi sposób zastygania pomadki. Zaraz po nałożeniu mam wrażenie, że usta mają mnóstwo suchych skórek mimo, że przed nałożeniem wcale ich nie było. Po chwili odczucie znika, ale na ustach efekt się utrzymuje. Co prawda z odległości kilkudziesięciu centymetrów nie widać suchych kawałków, ale zaglądając w lusterko ciężko to pominąć. Patrząc z daleka efekt jest rzeczywiście velvetowy. Jest to spowodowane tym, że pomadka nie zastyga do końca. Podczas noszenia cały czas jest lekko ruchoma. Przy kontakcie ze szklankami i jedzeniem można zauważyć odbite fragmenty. Na plus, pomadka schodzi w bardzo ładny sposób. Trwałość jednak nie jest piorunująca. Na ustach wytrzymują mniej więcej 3 godziny lub do najbliższego kontaktu z jedzeniem i nie mam tutaj na myśli tylko tłustych posiłków.

Z informacji, które znalazłam na stronie producenta wynika, że w ofercie mają 8 kolorów zaczynając od nudziaków, a kończąc na fioletach i bordo. U mnie znalazły się dwa kolory: 412 Mystic Rose i 413 Cashmere Pink. Pierwszy z nich jest ciepłym różem wpadającym delikatnie w brzoskwinie. Jeśli chodzi o Cashmere Pink to jest bardziej zgaszony i chłodniejszy. Ten kolor dużo bardziej przypadł mi do gustu. Mam wrażenie, że mniej wchodzi w skórki i ładniej kryje. Czy tak jest rzeczywiście możecie ocenić na zdjęciach poniżej.

Cena pomadki to około 17 zł.






Podsumowując Eveline wypuściło serie bardzo przeciętnych pomadek. Jeśli mam być szczera jakoś szczególnie mnie nie zachwyciły więc raczej rzadko po nie sięgam. Kolorki, velvetowy efekt i sposób schodzenia to według mnie jedyne zalety tej pomadki. Nie zauważyłam żadnych właściwości pielęgnacyjnych o których mówi nam producent. Jak dla mnie na rynku znajdziemy dużo pomadek w podobnej cenie ale o lepszej jakości.




Jakie polecacie plynne pomadki?

16 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o płynne, to tylko Sephora jak dla mnie daje radę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne kolorki, jednak szukam czegoś bardziej wyrazistego na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie są do końca fajne. Uwielbiam maty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam wolę mimo wszystko szminki :) szkoda jednak, że te pomadki się nie sprawdziły...

    OdpowiedzUsuń
  5. 413 to piękny odcień, ale raczej podziękuję. Nie lubię wrażenia suchych skórek. Wygląda to bardzo nieestetycznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię, a najgorsze jest to że takich skórek jest całe mnóstwo mimo, że przed nałożeniem ich nie było :O

      Usuń
  6. Mam jednej wariant nudziak recenzje mam gotową ale jeszcze nie udostępniam jej.. jestem bardzo zawiedziona tą pomadką w zasadzie teraz leży i szczerze mówiąc nie wiem co z nią zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też tak mam :/
      Bardzo długo leżały i nawet zapomniałam o ich istnieniu :D

      Usuń
  7. Wstęp jest również o mnie, też mogłabym przygarnąć każdą pomadkę i szukać tego najlepszego matu :) Na tę na pewno się nie skuszę, bo kompletnie mnie nie zachęciły.

    OdpowiedzUsuń
  8. kupiłam jedną podczas ostatniej rossmannowskiej promocji, ale jeszcze jej nie otworzyłam:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak sie u Ciebie sprawdzi ;)

      Usuń
  9. Szkoda, że są przeciętne :( A teraz na rynku faktycznie jest sporo fajnych, matowych pomadek. Nie trzeba się męczyć z przeciętniakami ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.