piątek, 14 kwietnia 2017

Rozczarowanie ostatnich miesiecy- szczotka TT

O szczotkach Tangle Teezer zrobiło się głośno już bardzo dawno temu. Nie ma chyba osoby która by nie miała w rękach lub nie próbowała słynnego modelu Salon Elite czyli najbardziej klasycznej szczotki od TT, która miała za zadanie radzić sobie z rozczesywaniem nawet najbardziej poplątanych włosów. Na rynku zaczęło się pojawiać coraz więcej wariantów kolorystycznych i kolekcji takich jak ostatnia flamingowa. Następnie TT poszerzył swoje grono odbiorców dedykując słynne szczotki dla mężczyzn, dla cienkich i kręconych włosów i tworząc nowe modele. Zaraz po Salon Elite szał przeniósł się na wersje kompaktowe, których szczerze mówiąc wielką zwolenniczką nie jestem. Nie mniej jednak takim oto sposobem firma TT z hukiem wkroczyła na nasz rynek i teraz ich szczotki dostaniemy praktycznie wszędzie.


Z wersji Salon Elite byłam bardzo zadowolona bo świetnie radziła sobie z rozczesywaniem moich włosów po myciu lub w trakcie dnia. Nawet nie wiecie jaki szok przeżyłam kiedy zapomniałam TT ze sobą i byłam zmuszona używać zwykłej szczotki. Brrr! Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia i po około roku zaczęłam zastanawiać się nad czymś większym. Same rozumiecie: posiadanie długich, gęstych i łatwo plątających się włosów nie jest łatwą sprawą. Tradycyjny Tangle Teezer sprawdzał się fajnie ale ciekawość wzięła górę, jak to u kobiet bywa, i ostatecznie pod choinką znalazłam szczotkę- Tangle Teezer Blow Styling.

Od producenta:

Blow Styling to najnowszy model szczotki do włosów Tangle Teezer.
-wygodna rączka, która ułatwia czesanie
-rozczesuje nawet najbardziej splątane suche włosy
-nie puszy włosów, dodaje im blasku
-ułatwia stylizowanie włosów za pomocą suszarki
Tangle Teezer Blow Styling to szczotka zaprojektowana przez brytyjskiego fryzjera Shaun P., umożliwia szybkie rozczesanie zarówno mokrych jak i suchych włosów, bez ciągnięcia, wyrywania i elektryzowania włosów. Dodatkowo nadaje połysk. Szczotką można rozczesać włosy od nasady po końce, co przy użyciu innych szczotek i przy mokrych włosach, zwykle jest niemożliwe.

Odniosę się więc do każdego podpunktu. Rączka szczotki jest w miarę wygodna, całkiem dobrze leży w dłoni ale to generalnie za sprawą jej masywności bo sama w sobie nie jest jakoś specjalnie wyprofilowana. Jakie było moje zdziwienie kiedy po raz pierwszy użyłam szczotki i najzwyczajniej w świecie się nią uderzyłam. Jestem czasami nierozgarnięta, ale takiej sytuacji doświadczyły również moje koleżanki. Włosie, o ile można to tak nazwać to po prostu grube, plastikowe wypustki które nie chcą się wyginać. Bardzo łatwo zrobić sobie nimi krzywdę tj: podrapanie skóry głowy lub nawet siniaki. Musze się przyczepić do stanu napisu na rączce, który wygląda jakby co najmniej miał za sobą kilka lat. Poniżej wrzucam wam zdjęcia jak wyglądała szczotka gdy była nowa i jak po zaledwie czterech miesiącach.


Stan nowy

Po 4 miesiącach
Przejdźmy do działania i obietnicy producenta dotyczącej rozczesania nawet najbardziej splątanych włosów. Co za bzdura! Najmniejsze splątanie jest dla szczotki ogromnym problemem. Czuje się jakbym się wróciła do czasów mojego dzieciństwa gdy moje włosy rozczesywała mama, a ja wydzierałam się wniebogłosy bo szczotki w tym czasie szarpały niemiłosiernie. Wybaczcie mi to określenie, ale myślę, że dokładnie wiecie co mam na myśli, a szczerze mówiąc nie wiedziałam do czego innego mogę to porównać. Można się więc domyślić, że nie ma mowy o rozczesaniu włosów mokrych bez żadnego wspomagacza rozczesywania. Takie męczenie się zdecydowanie nie jest dla mnie.

Suszenie włosów z tą szczotką jest dla mnie trochę męczące. Czuje jakby brakowało mi jeszcze jednej ręki. Trzeba się trochę namachać by dobrze złapać pasmo na szczotkę i by przy okazji nie wypadło w trakcie stylizacji. Nie zauważyłam skrócenia czasu suszenia. Moje włosy zazwyczaj suszę od 20 minut wzwyż. Wynik przy użyciu tej szczotki był bardzo podobny. Po wysuszeniu włosy wyglądają jak wyprostowane i są przyjemnie sypkie ale udział szczotki w tym efekcie jest znikomy. Moje włosy generalnie lubią suszarkę i wyglądają po niej dobrze. Nie widzę różnicy w wyglądzie włosów jeśli użyłabym tej szczotki, a jeśli wysuszyłabym je głową w dół.



Podsumowując szczotka trafia w moje ręce tylko wtedy gdy mam więcej czasu i chce mi się z nią bawić. Trzeba jej przyznać, że rozczesuje dokładniej niż Salon Elite, ale wiąże się to z ciągnięciem i wyrywaniem włosów. Do rozczesania włosów absolutnie konieczne jest użycie kosmetyków silnie ułatwiających rozczesywanie. Według mnie jej oryginalna cena tej szczotki wynosząca ok. 60 zł jest delikatnie mówiąc przesadzona. Za taką kasę oczekiwałam czegoś lepszego.



Jaka polecacie szczotke do dokladnego i delikatnego rozczesywania?

20 komentarzy:

  1. Ja mam wersję standardową już chyba od lat... I powiem szczerze że w tym czasie wypróbowałam kilka innych szczotek i zawsze i niezmiennie wracam do starego wysluzonego TT ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie widzę nic specjalnego w tych szczotkach. Szkoda, że się nie sprawdziła, 60 zł poszło na marne :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wersje anielską i jest mi obojętna. Stawiam na szczote z dzika :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej odpowiada mi klasyczna wersja szczotki TT :) mam też anielską wersję jest niezła, ostatnio zaczęłam używać dużego, szerokiego grzebienia bambusowego i jest ekstra! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam podstawową wersję TT od hm 4 lat i nic się z nią nie dzieje;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie oryginalny TT wypadł słabo, baaa nawet nazwalam go bublem :P więc na taką szczotkę to nigdy bym się nie skusiła

    OdpowiedzUsuń
  7. ja obcnie posiadam wet brush i jest świetna, doskonale radzi sobie z moimi kudłami i kołtunami, cieszę się że tej nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam orginalnego TT i ani trochę nie byłąm z niego zadowolona, na moich włosach najlepiej spisuje się zykły grzebień :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej wersji nie miałam, mam Saloon Elite (chociaż nie jestem pewna, czy nie jest to podróbka) i AquaSplash (ta na pewno oryginalna) i obie sprawują się naprawdę fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest osoba, która nie miała TT nawet sekundę w ręce - ja! Jestem fanką Wet Brush i tak już pozostanę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podstawową wersję i jest fajna:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja to wolę tradycyjny tangle teezer chociaż ja mam wersje kompaktową (tą z nasadką). Mam ją od 2 lat i daje rade na moich włosach, za to na włosach mamy to bubel nie z tej ziemi bo wyrywa jej więcej włosów niż zwykły grzebień z drogerii za 2 zł.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam tradycyjną wersję TT i była ok. Najbardziej póki co jestem zadowolona ze szczotki D tangle teezer. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że nie do końca przypadła ci do gustu, akurat tej wersji nie mam, napis dosyć szybko się "zmył"/ jak dla mnie cena też przesadzona <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam kompaktowy TT, ale najbardziej lubię drewnianą szczotkę. ;]

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.