środa, 22 marca 2017

NIE rob tego swoim pedzlom


Pędzle to w większości przypadków inwestycja na lata. Większość z nas nie wyobraża sobie codziennego makijażu bez użycia choćby jednego pędzla. Osobiście ciężko byłoby mi sobie poradzić bez skośnego pędzelka i pędzla do blendowania. Resztę potrafię obejść na przykład 'oszukując' gąbeczkami lub pomagając sobie palcami, By pędzle służyły nam długo musimy o nie odpowiednio dbać. Dzisiaj skupimy się na kilku błędach, które mogą przytrafić się każdej z nas, a nasze pędzle na pewno się z nich nie ucieszą..

Nieproszeni goscie...


Osoby, które nie mają toaletki zazwyczaj malują się w łazience gdzie mają dostęp do światła podczas gdy na zewnątrz jest jeszcze ciemno. Trzymanie pędzli w łazience nie jest jednak dobrym pomysłem szczególnie gdy jest ona połączona z toaletą. Ale od początku : wilgotne warunki to idealnie miejsce do rozwoju bakterii i innych mikroorganizmów. Włosie pędzli, podobnie jak nasze na głowie, nie lubi długotrwałej wilgoci a poprzez branie prysznica, spłukiwanie wody w toalecie czy zwykłe mycie rąk nieustannie je na nią narażamy. Nie dziwmy się więc, że na naszej twarzy pojawiają się nieproszeni goście gdy nie dbamy o odpowiedni poziom higieny i nie oszczędzimy pędzlom narażania na bakterie i wilgoć. Swoją drogą wilgoć+włosie+słaba wentylacja dają nam gwarantowaną pleśń...

Obecnie na rynku mamy spory wybór organizerów i puszek na pędzle. Nie jest to jednak konieczność. W swoim domowym zaciszu można je przechowywać nawet w pustej doniczce lub słoiczku byleby miały czym oddychać i miały swoją przestrzeń. Już kiedyś wam wspominałam o moim patencie trzymania pędzli w ryżu, który jest świetnym pochłaniaczem wilgoci ;)


Jutro bedzie futro...

Zostając już w temacie higieny pamiętajmy by nie odkładać mycia pędzli zbyt długo. Pędzle do oczu jeszcze mogą nam wybaczyć kilkudniową zwłokę, ale w przypadku pędzli do twarzy już nie koniecznie tak będzie. Jak już pisałam wyżej bakterie przenoszone przez pędzel na twarz mogą powodować wiele przykrych skutków ubocznych. Przy cerach podatnych na niedoskonałości ten punkt jest ultra ważny i chciałabym was na niego szczególnie uczulić. Niemycie pędzli tygodniami, nawet jeśli stoją czyste, i ponowne ich używanie niesie ze sobą spore ryzyko. Na pędzlach osiada nam cały kurz i brud z pomieszczenia.

Jeśli już temat systematyczności mamy za sobą należałoby zwrócić uwagę na samo mycie naszych makijażowych przyjaciół. Teorii mycia pędzli jest wiele. Jest bardzo dużo zwolenniczek mycia pędzli szamponami do włosów, żelami do ciała, żelami do higieny intymnej itd. Osobiście wybór zostawiam Wam, ale radzę wziąć pod uwagę, że włosie na pędzlu jest 'istotą martwą' . Pędzel nie ma zdolności do regeneracji i nie potrafi się sam obronić przed czynnikami zewnętrznymi. Radziłabym więc traktować włosie jak bardzo delikatne włosy- łagodnymi detergentami o możliwie przyjaznym składzie. Warto również wspomnieć, że częsta dezynfekcja pędzli może powodować szybsze niszczenie włosia poprzez wysuszanie zawartym w środkach dezynfekujących alkoholami.

Proces oczyszczania powinien również przebiegać bardzo łagodnie. NIE ciągniemy włosia w dół, NIE moczymy pędzla od skuwki w górę, NIE wykonujemy skomplikowanych ruchów (najlepiej poruszać pędzlem po takiej osi jak 'rośnie' mu włosie) NIE wyciskamy mocno i NIE targamy włosków. Na koniec należy ustawić włosie w możliwie najbardziej zbliżonym kształcie do oryginalnego by uniknąć odkształceń.

Suchy fakt...

Następnym etapem jest suszenie. Suszenie przede wszystkim powinno przebiegać w sposób naturalny. Radze wybić sobie z głowy pomysły suszenia pędzli suszarką lub na kaloryferze bo to raczej przyniesie więcej szkód niż korzyści.
Podczas suszenia pędzel nie powinien dotykać włoskami niczego. Jeśli nie macie drzewek do suszenia pędzli (które są fajną opcją, ale nie konieczną) można spokojnie posłużyć się ręcznikiem i umieścić pędzle na skraju blatu biurka by swobodnie sobie wisiały. Nigdy, przenigdy nie suszcie pędzli pionowo, włosiem do góry. Pędzle umieszczamy w miejscu przewiewnym w temperaturze pokojowej.


Inwestycja na lata...

Nie ważne czy masz pędzel za 10 złotych czy za 150. To jak długo będziesz mogła cieszyć się nim sprawnym zależy w 60 procentach od ciebie. Każdy z nas jest człowiekiem i popełnia błędy. Warto więc o nich czasem przypomnieć by nie weszły w nawyk. Generalnie rzecz ujmując syntetyki wybaczą nam dużo więcej niż naturalne włosie więc warto wziąć to pod uwagę przy zakupie pierwszych pędzli. Wszystkim mniej zielonym dziękuję za uwagę i zachęcam do podzielenia się swoimi radami w komentarzach.




Jakie pedzle lubicie najbardziej?

10 komentarzy:

  1. wlasnie przed chwila mylam - rano beda do uzycia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, o pędzle trzeba dbać. I to nie tylko, żeby się nie zniszczyły, ale żeby nasza cera była piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maluje się w łazience ale pędzle trzymam w szafie ;) suszę je koło kaloryfera na papierowym ręczniku i nigdy jeszcze nie zauważyłam żeby coś się z nimi działo a niektóre mam od 5 lat a niektóre od 3 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohoho ! Pędzle rzecz ŚWIĘTA !!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wszystkim się zgadzam w stu procentach. Sama myję pędzle rzadziej niż bym chciała (używam od poniedziałku do piątku i właśnie w piątek urządzam wielkie pranie), bo niestety na razie nie mam zbyt dużej kolekcji, by codziennie używać czystych. A czasu na mycie ich niestety też czasem brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przydatny wpis - ja staram się bać o swoje pędzle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pędzle są narzędziem pracy i warto o nie dbać.. bardzo fajny post :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł z ryżem, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wychodzi na to, że dbam o swoje pędzle :D

    OdpowiedzUsuń