wtorek, 14 marca 2017

Nie lubimy zóltego - czyli niezbednik blondynki



Jeśli jesteście posiadaczkami blond włosów lub kiedykolwiek takowe miałyście to na pewno spotkałyście się z problemem pojawiającego się żółtego pigmentu. Większość z nas uważa to za zjawisko niepożądane ( w tym ja) więc nieustannie szukamy sposobów na pozbycie się niechcianego odcienia z włosów. Nie wiem jak wam, ale mi nie bardzo uśmiecha się częste odświeżanie koloru farbą więc zmuszona byłam poszukać jakiejś domowej alternatywy... I znalazłam! Przedstawiam wam mojego włosowego przyjaciela.


 
Na wstępie powiem od razu, że próbowałam już kilka szamponów ochładzających kolor włosów, ale nic nie dawało wymarzonego efektu. Na blond włosy, w dodatku rozjaśniane niestety nie ma rady i zjawiskiem naturalnym jest żółknięcie. Jestem trochę przewrażliwiona na punkcie żółtych włosów i absolutnie nie wyobrażam sobie funkcjonować bez tej fioletowej płukanki Cameleo od Delii. Ale czego się nie robi dla Was, moich obserwatorów ?!

    Wyhodowałam dla Was okropne, żółte włosy które wyglądają jak dla mnie niezdrowo. Do umywalki nalewam płukankę i robię to zawsze na oko, tak by woda była intensywnie fioletowa. W zależności od czasu jakim dysponuję wybieram najlepszą dla siebie opcję. Jeśli mam więcej czasu przed myciem płukam włosy w fioletowej wodzie, następnie myję i ponownie wracam do wcześniej przygotowanego roztworu. Jest to z pewnością dokładniejsza opcja dzięki której istnieje niewielkie ryzyko, że pominiemy jakieś pasmo. Jeśli obawiam się, że mogę trochę przesadzić (szczególnie gdy wykonuje płukanie często) najpierw płukam włosy, a potem myję by pozbyć się nadmiaru fioletowego pigmentu.
Jeśli chodzi o samo płukanie koniecznie należy zwracać uwagę na dokładne przesianie włosów w wodzie by kolor dotarł do każdego pasma i na bieżąco obserwować czy włosy złapały już pigment i wyglądają jakby miały nałożony fioletowy filtr, czy są jeszcze żółte luki. Płukanie zazwyczaj trwa nie więcej niż kilka minut.





Wydaje mi się, że włosy bardzo jasne, cienkie i wysokoporowate mogą łatwiej łapać kolor więc w ich przypadku ograniczyłabym czas płukania, ilość kosmetyku i koniecznie przepłukałabym je czystą wodą. Należy jednak (jak w przypadku moich włosów) zwracać uwagę i kontrolować jak włosy łapią kolor na bieżąco by uniknąć zielonego lub fioletowego odcienia.
Jeśli jeszcze nigdy nie próbowałyście fioletowych płukanek, ani szamponów ochładzających kolor radzę podejść do zabiegu ostrożnie bo nigdy nie wiemy jak zachowa się nasz włos.

Warto zwrócić uwagę na to, że na ciemnych włosach efekt będzie znacznie mniej widoczny, a włosy jasne po wykonaniu płukanki mogą wydawać się trochę ciemniejsze.
   Jeśli chodzi o kondycję włosa muszę napomnieć, że takiego typy produkty nie należą do kosmetyków pielęgnujących więc mogą trochę te włosy maltretować i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Warto użyć odżywki po płukaniu lub płukać włosy z nałożoną maską (gotową do zmycia). Spustoszeń jednak płukanka nie powoduje więc efekt mnie zadowala.

Częstotliwość płukania włosów to bardzo indywidualna sprawa. Są dni, że płukam je co trzecie mycie, a czasami potrafię dać im spokój na dwa tygodnie. Wszystko zależy od poprzedniej aplikacji i efektu który na dany moment chcę uzyskać. Jak możecie zaobserwować na zdjęciach różnica jest kolosalna. Zdjęcie przedstawia efekt po jednej aplikacji płukanki. Można się jeszcze dopatrzyć lekkich żółtych prześwitów, ale jak dla mnie i tak jest o niebo lepiej.




Sa tu jakies blondynki?
Czym ochladzacie swoj kolor wlosow?

6 komentarzy:

  1. Ja mam ciemne włosy teraz używałam szamponu z henną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wracałam do swojego koloru to też używałam szamponu z henną i byłam bardzo zadowolona <3

      Usuń
  2. Ja co 3 mycia używam fioletowego szamponu z joanny, ale na szczęście moje włosy nie żółkną mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie używam szamponu z Joanny ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.