wtorek, 21 lutego 2017

Pedzle z Aliexpress


Jakiś czas temu zaczęłam swoją przygodę z Aliexpress i zamówiłam kilka kosmetycznych gadżetów. Jak pewnie większość z was bardzo ciekawi mnie jakość produktów sprzedawanych w tak śmiesznie niskiej cenie. Minusem tego typu zakupów jest oczywiście to, że dokładnie nie wiemy co trafi w nasze ręce oraz sam czas oczekiwania, który czasami ciągnie się niemiłosiernie. Tak też było w tym przypadku- pędzle przyszły do mnie po ok 2 miesiącach. Czy było warto?

Jak już wspomniałam paczka przyszła do mnie po około 2 miesiącach oczekiwania. Całość zapakowana była w kopertę i folijkę od producenta. Na pierwszy rzut oka rzuciły mi się wszystkie niedocięcia i odkształcenia włosia, ale zamawiając te pędzle byłam świadoma tego, że mogą pojawić się jakieś uchybienia. W końcu komplet 7 pędzli kosztował mnie około 22 złote. W przeliczeniu wychodzi nam 3 złote z hakiem czyli śmieszna cena jak na jeden pędzel.
Trzonki dają po sobie odczuć, że mamy do czynienia z produktem z niskiej półki. Wykonane są z cienkiego plastiku, który jest bardzo lekki. Osobiście mniej intuicyjnie pracuje mi się z takim pędzlem niż z tymi, które mają drewniane trzonki. Myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia. Nie mniej jednak lepiej, że producent zaoszczędził na trzonkach, a nie na włosiu. Nie mam do niego większych zastrzeżeń. Jest ono bardzo mięciutkie i absolutnie nic mnie nie drapie. Pędzle dobrze zachowują się podczas mycia. Nie nie śmierdzi, ani nie wypada (przynajmniej na razie). W porównaniu do innych pędzli które mam schną one trochę wolno. Zdecydowanie brakuje mi jakiegokolwiek oznaczenia pędzli. Poniższe nazwy znalazłam na aukcji z której kupiłam zestaw.



Pędzel #100 to według producenta pędzel do pudru sypkiego. Jest to typowy, mięciutki i zaokrąglony, ale spłaszczony puchaty pędzel do twarzy. Mimo swojego kształtu pędzel ma w sobie coś dziwnego. Mam wrażenie, że włosia jest troche za mało i jest ono ciut za długie przez co nie mamy możliwości wpracowywania produktu, a bardziej omiatania (swoją drogą przyczynia się do tego spłaszczony kształt). Według mnie właśnie do omiatania idealnie się nadaje. Można go również używać do ostatecznego wyblendowania konturowania. Co do samego nakładania pudru nie jestem przekonana. Może przy cerach, które nie wymagają pudrowania da sobie radę, ale osobiście wolę użyć puszka lub flat topu.

Drugi z rodziny złotych, a raczej żółtawych pędzli jest pędzel do ... podkładu? Przyznam się wam, że w ogóle nie zerkałam na rozpiskę producenta przed pierwszym użyciem i na moje oko był to pędzel do rozświetlacza. Ja wiem, że oprócz zwolenniczek gąbeczek do makijażu i flat topu są też takie osoby które lubią używać tych płaskich pędzli do podkładu, ale ja osobiście sobie tego nie wyobrażam. #101 z całej siódemki jest dla mnie najdziwniejszy. Patrząc na niego z góry widzimy ostro zaznaczony trójkąt prostokątny. Czubek pędzla jest zaokrąglony i mięciutki ( i niedocięty swoją drogą...). W porównaniu do swojego większego brata-#100 jest on bardziej zbity. Jak już wspomniałam znalazł u mnie zastosowanie jako pędzel do rozświetlacza. Poprzez różnej długości krawędzie i czubek można fajnie nałożyć rozświetlacz, a następnie go wyblendować. Pędzel nadaje się moim zdaniem do bardziej precyzyjnej i 'skoncentrowanej' roboty.


Kolejną kategorią są pędzle srebrne, w których skład wchodzi pędzel #200, #201 i #202.
Pierwszy z nich to według producenta to po prostu pędzel do cieni. #200 jest spłaszczony, miękki i dość zbity. Świetnie sprawdził się do nakładania bazowych kolorów na powiekę. Można nim wykonać delikatne blendowanie np. w załamaniu powieki, ale na gruntowne wyblendowanie granic według mnie nie ma co liczyć bo jest on do tego zbyt płaski i za mało puchaty.

#201 to z kolei pędzel, który fajnie sprawdzi się do aplikacji cienia w załamanie. Jego włosie jest bardzo zbite więc nie liczyłabym tu raczej na blendowanie, a na delikatne roztarcie i wspomnianą aplikację w załamanie. Pędzel nadaje się do bardziej precyzyjnego makijażu niż jego poprzednik. Producent twierdzi, że #201 nadaje się do konturowania nosa, ale jeśli mam być szczera wolałabym konturować nos dwusetką.

Ostatni pędzel z tej kategorii to #202 czyli, jak twierdzi producent, pędzel do eyelinera. Z pędzlami do eyelinerów jestem dość wybredna. Z wszystkich moich skośnych pędzli najbardziej lubię używać MAC 266, choć i tak sięgam po niego rzadko bo preferuję eyelinery w płynie. 
Mimo, że jestem maniaczką grubych kresek to dla mnie ten pędzel kompletnie nie przejdzie. Jak dla mnie jest zbyt gruby i za mało ścięty by mówić tu o jakichkolwiek kreskach. Fajnie za to nada się do brwi, choć i tak nie jestem fanką jego włosia.


Na koniec pędzle stricte do makijażu twarzy, a dokładniej, według mnie do konturowania (choć nie tylko, ale o tym później). Na zdjęciach pędzle nie wydawały się być takim 'chamskim' ombre. Myślę, że producent powinien uwzględnić to na zdjęciach, bo gdy zamawiałam pędzle na smartphonie byłam pewna ze zamawiam białe, ale tutaj przyznaje się bez bicia, że to jest wina mojego niedopatrzenia. Same jednak przyznajcie, że na zdjęciach z Ali przejścia kolorystyczne wyglądają bardziej miękko (zdjęcia znajdujące się w kolażu po lewej stronie pochodzą z aukcji).

 #300 to, jak twierdzi sprzedawca, pędzel do pudru do twarzy. Z tym pierwszym jeszcze mogę się zgodzić bo do pudru, owszem, można go użyć, ale prędzej pod oczy niż na całą twarz. Fajnie się również sprawdza do konturowania policzków, nosa, a nawet czoła lub linii żuchwy, Pędzel jest gęsty, spłaszczony i jak się pewnie domyślacie - miękki. Całkiem przyjemnie jest nim zaznaczyć miejsca do przyciemnienia. Co do wyblendowania to zależy od miejsca. Przy policzkach trzeba się trochę namachać więc raczej przerzucam się na coś większego, ale przy nosie czy czole nie mam zastrzeżeń.

Ostatni z dzisiejszych bohaterów to pędzel do różu - #301. Jest to chyba jedyny pędzel do którego nie muszę się przyczepiać i dorzucać swoich trzech groszy. Producentowi udało się wreszcie trafić z jego przeznaczeniem. Pędzel jest puchaty i zaokrąglony. Świetnie się nim aplikuje i rozblendowuje róż. Fajnie sprawdzi się przy małych twarzach bo można nim wykonać precyzyjny makijaż. Przy większej powierzchni trzeba będzie się więcej namachać, ale w moim odczuciu chyba lepiej zafundować sobie małe cardio blendując małym pędzlem niż machnąć raz większym i wyglądać jak matrioszka ;)


Podsumowując wyżej przedstawiony zestaw nie nada się jako basicowy zestaw dla początkujących, ale jest on fajnym i niedrogim uzupełnieniem posiadanej już kolekcji pędzli. Zdarzają się oczywiście niedociągnięcia, ale za 22 złotych według mnie jakość jest w porządku i można przymknąć oko na wystające włoski lub niedocięcia. Włosie same w sobie jest baaardzo przyjemne w pracy i w życiu bym nie powiedziała, że chińskie pędzle mogą być tak przyjemnie miękkie.
Kończąc już podkreślę, że absolutnie nikogo nie zachęcam, ani nie zniechęcam do kupowania na Aliexpressie. Wybór i ocena czy warto należy do was :)





Zamawiacie rzeczy z Aliexpress?



26 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie wyglądają te pędzle! Aż się chyba skuszę na nie :)..

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknego wyglądu nie można im odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również nie dawno rozpoczęłam przygodę z AliExpress i póki co jestem z tego zadowolona ;) Niebawem ukaże się post także o pędzlach, więc już teraz zapraszam do zajrzenia do siebie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle mnie zostawiają te pędzle z Ali ;) opinie są podzielone i nie potrafię sie zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pędzle są urocze ale czekanie 2 miesięcy? Chyba bym się pogodziła z faktem, że w ogóle do mnie nie trafią..
    Ja planowałam zamówić, ale potem jednak zrezygnowałam.. teraz trochę żałuje, bo widziałam tyle ciekawych i dobrych opinia na różne rzeczy :c ale człowiek uczy się na błędach. Natomiast czesto zaglądam na tą strone i patrze co nowego jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie sadziłam, że w ogóle przyjdą :D

      Usuń
  6. mam 100 i 301 tylko troszke w innym kolorze i uwielbiam go do rozu <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładnie się prezentują, jak widać i nie najgorsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz więcej osób pisze o pędzlach z aliexpress i są to raczej dobre opnie. Sama się zastanawiam, czy jakiegoś zestawu nie zamówić, bo skoro włosie jest niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też ostatnio pisałam post na temat pędzli z Alie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam #300 i bardzo go lubię :) w dodatku jest taki śliczny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie zamawiałam. Ale pędzelki ładnie się prezentują!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zbieram się do kupna czegoś na aliexpress, ale nie mogę się zebrać. XD

    OdpowiedzUsuń
  13. 101 faktycznie troszkę dziwny jak na pędzel do podkładu :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Zamawiam rzeczy z Ali ale pędzli jeszcze nie mam :D Słyszałam o nich wiele dobrego, a Twój post tylko to potwierdza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale śliczne te pędzle ;)

    http://sk-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Pędzelki pięknie się prezentują. Kiedyś bardzo kusiło mnie aby zamówić je na aliexpress jednak się wstrzymałam. Dołożyłam i kupiłam porządniejsze. Jednak nie mówię im nie bo z czystej ciekawości chętnie bym je przetestowała.
    Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej zainwestować w lepsze, bo te mogą się szybciej rozpaść :D

      Usuń
  17. Są bardzo ładne. ;) Pewnie kiedyś skuszę się na jakieś dziwniejsze kształty na Ali- żeby po prostu zobaczyć czy mi odpowiadają. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam bardzo podobny zestaw, tylko mój jest z numerkami :) Kilka z tych pędzelków naprawdę świetnie się sprawdza w makijażu :) Jedynie tego ściętego z trzech stron w ogóle nie używam :)

    OdpowiedzUsuń