niedziela, 8 stycznia 2017

♥ Ulubiency 2016 - kolorowka ♥


Nie ukrywam, że jestem ogromną maniaczką kosmetyków kolorowych. Ubiegły rok pozwolił mi rozwinąć skrzydła w tej dziedzinie. Moje umiejętności skoczyły w górę, a wraz z nimi oczekiwania. Coraz bardziej zagłębiałam się w kosmetyki do makijażu szukając lepszych jakościowo produktów. W związku z tym, że wkroczyliśmy w Nowy Rok przygotowałam dla Was zbiorowych ulubieńców całego minionego roku 2016. Dziś podsumujemy sobie kolorówkę i akcesoria do makijażu. Zapraszam dalej



Zacznijmy od brwi. W tym roku zdecydowanie królowała pomada Inglot AMC w odcieniu 15. W czasie gdy miałam jeszcze ciepły kolor włosów sprawdzała się idealnie, ale teraz też jej używam, bo nie sprawia problemów przy mieszaniu jej z innymi produktami.. Dla mnie jest niezastąpiona. Mogę nią uzyskać lekki look oraz ten bardziej zdefiniowany. Praca z nią to czysta przyjemność: jest miękka, wydajna i łatwa w dozowaniu. Ciężko mi sobie wyobrazić makijaż bez niej!


Jeśli chodzi o oczy to nieustannie gościła na nich paleta Zoeva Cocoa Blend. Kupiłam ją na swoją studniówkę i od tego czasu nieustannie odkrywam ją na nowo. Zestawienie kolorystyczne pozwala wykonać wiele rodzajów makijażu i ani trochę mnie nie ogranicza. Cienie są świetnej jakości. Mają bardzo dobrą pigmentacje, świetnie się blendują, są wydajne i trzymają się calutki dzień. Warto dodać, że cienie ładnie tworzą gradient między sobą, ale przy tym nie znikają. Dla mnie ideał!


W roli bazy świetnie sprawdzał mi się kolor Creme De Rose 91 z Color Tattoo od Maybelline. Mam kilka kolorów z tej serii, ale najlepiej zgrałam się właśnie z tym. Idealnie nadaje się na bazę pod cienie: delikatnie wyrównuje koloryt, nie rolluje się w ciągu dnia i sama w sobie ma ładny odcień więc czasami używam jej solo. Do aplikacji wystarcza na prawdę minimalna ilość. Przy prawie codziennym użytkowaniu jest ze mną od kwietnia i powoli dobiegam końca. Sądzę, że starczy na równy rok malowania. Osobiście świetnie się z nią dogaduję i nie mam jej nic do zarzucenia.

Do twarzy moim ulubionym i niezastąpionym podkładem został Revlon Colorstay w odcieniu 150 (do cery tłustej i mieszanej). Kolor według mnie jest idealny. Pasuje wielu Polkom ponieważ wpada w żółte tony, ale jest przy tym bardzo neutralny i dobrze wyważony : ciepłe tony nie wybijają się na przód. Podkład jest bardzo trwały stąd też nie potrafię zliczyć ile butelek już zużyłam. Colorstay należy do cięższych, kryjących podkładów do których jestem przyzwyczajona. Czasami może źle wyglądać na skórze, ale jeśli się z nim zaprzyjaźnimy i wybadamy z czym się lubi to potrafi wyglądać jak podkład z bardzo wysokiej półki.

Konturowanie zazwyczaj pojawia się u mnie na co dzień. Nie lubię przerysowanego efektu, które daje większość bronzerów drogeryjnych. Długo szukałam produktu, który miałby chłodny odcień i nie robiłby mi plam na policzkach. No i jest... Kobo Matt Bronzing & Contouring Powder w kolorze 308, do pogłębienia efektu konturowania używam jeszcze 311. Oba świetnie się dogadują i tworzą piękny efekt cienia. Więcej: klik


Na ustach nieustannie gościły u mnie pomadki Golden Roses Longstay Liquid Matte Lipstick. Szczególnie ukochałam sobie kolor 10, który jest bardzo oryginalny i nieoczywisty. Z początku podchodziłam do niego z dystansem, ale kiedy spróbowałam na swoich ustach ... przepadłam! Te pomadki są bardzo komfortowe w noszeniu i wysychają na zupełny mat... a jak już pewnie wiecie uwielbiam takie wykończenie.


W minionym roku w moje ręce wreszcie wpadła gąbka do makijażu i była nią Real Techniques Miracle Sponge. Teraz ciężko mi sobie wyobrazić makijaż bez gąbki. Kiedy czasem jej zapomnę na wyjazd czuje się jak bez prawej ręki. Ona ułatwia na prawdę sporo! Jeśli jeszcze zastanawiacie się nad kupnem gąbki tego typu to uwierzcie mi, że aplikacja podkładu tym sposobem zmieni wasz makijaż o 180 stopni i przy okazji może zmienić podkład który nie do końca lubiłyście na całkiem przyzwoity.


W minionym roku makijaż umilały mi również przecudowne pędzelki Zoeva Rose Gold. One wyglądają tak cudownie, że nie mogę nacieszyć nimi oczu od wakacji. Nikogo pewnie nie zdziwi, że jakościowo nie ma się do czego przyczepić: pędzelki są solidnie wykonane, mają stabilne drewniane rączki, miękkie włosie i różnorodne kształty dzięki czemu można wykonać precyzyjny makijaż. Włosie Zoevy bardzo dobrze zachowuje się podczas użytkowania : nie żółknie ani się nie odkształca (przy właściwym suszeniu). Czego chcieć więcej!






Jakie byly wasze ulubione kosmetyki w 2016?



13 komentarzy:

  1. Sama jestem w szoku, że te cienie w kremie Maybelline to genialne bazy:) Używam do każdego makijażu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na pewno rozświetlacz My secret :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pędzelki wyglądają świetnie, a bronzer Kobo to również mój ulubieniec, który niestety sięga denka :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Pędzle Zoeva to moje marzenie :) kiedyś sobie kupię cały zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam podkład z revlona:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo z tych rzeczy znam ;) Niestety, ale revlon tak "ulepszył" podkład Colorstay, że już nigdy go nie kupię ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Mówisz o wersji z pompką czy ogólnie? :((

      Usuń
  7. Też uwielbiam Zoeva Cocoa Blend. Obserwuję i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne kosmetyki, ale nr 10 z GR jest po prostu trupia... mam ją, coś mnie podkusiło... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Revlon po ulepszeniu bardzo kiepsko wypada.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cocoa Blend typuję na hit 2017- odkąd ją mam używam codziennie i nie chce mi się patrzeć w stronę innych cieni. Jest absolutnie fantastyczna w każdym calu. <3

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.