piątek, 2 grudnia 2016

ULUBIENCY LISTOPADA


Nie wiem jak wam ale mi listopad minął dużo szybciej niż pozostałe miesiące. Zbliżamy się wielkimi krokami do końca roku i do ulubieńców 2016, ale wcześniej czekają nas Święta. W powietrzu unosi się już ich atmosfera, którą uwielbiam i nie mogę się doczekać kiedy czas na chwile się zatrzyma w zimny grudniowy wieczór. Wracając do spraw kosmetycznych w listopadzie zrobiłam się chyba bardziej krytyczna albo po prostu wyjątkowo mało kosmetyków skradło moje serce. Zapraszam więc was na skromnych ulubieńców listopada.


Sylveco Rumiankowy żel do mycia twarzy 
Miałam ten żel jakiś czas temu i uratował moją skórę w czasie wysypu zaskórników zamkniętych. Już kilka razy wspominałam wam, że przeprowadzka wpłynęła na ogromną niekorzyść mojej skóry. Z bezproblemowej mieszanej cery ze sporadycznymi wypryskami przerodziła się w skórę pełną niedoskonałości. Żel ma teraz cięższy orzech do zgryzienia, ale od kiedy go stosuje widzę znaczną poprawę stanu skóry: wyprysków jest mniej, żel dobrze oczyszcza skórę, zmniejsza stany zapalne, a co najważniejsze - nie zapycha.

***

 W tym miesiącu pokochałam Ziaja Krem- maskę do skóry wokół oczu z ceramidami. Krem nakładałam zawsze na noc bo obawiam się, że takie nawilżenie na dzień byłoby za mocne. Gdy potrzebowałam ultra mocnego nawilżenia nakładałam bardzo grubą warstwę, która przez noc się wchłaniała i po przebudzeniu miałam mocną dawkę nawilżenia pod oczami. Czasami po zmyciu makijażu czuje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, a ten krem działał jakby ręką odjął. Do tego wszystkiego tubka jest bardzo wydajna i mieści aż 50 ml! Ziaja lubi nas stale zaskakiwać świetnymi produktami!

***

Ostatnim ulubieńcem jest cień z Inglota What a Spice!, który był dodatkiem do Grudniowego Elle. Tego typu kolor dość długo chodził mi po głowie. Myślałam co prawda, że będzie bardziej burgundowy, ale ten kolor ma więcej wspólnego z malinową czerwienią. Ostatnio zakochałam się w takich kolorach, a w połączeniu z wykończeniem matowym jest wszystkim czego oczekiwałam. Genialna pigmentacja, bezproblemowe budowanie koloru, miękkie blendowanie i świetna trwałość. Jest to ten rodzaj cieni od których ciężko mi się oderwać i mam ochotę używać ich codziennie. Bardzo się cieszę, że wreszcie jakiś cień Inglota trafił do moich rąk. Jestem przekonana, że będzie ich więcej.





Zapraszam was na mojego snapchata : pieceofroses 


Co bylo Twoim ulubiencem listopada?




11 komentarzy:

  1. U mnie listopadowym ulubieńcem zostaje bronzer Honolulu z firmy W7 ❤️💕 Zapraszam do mnie ! http://martynablogerbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolekcja cieni what a spice jest rewelacyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nic z twoich ulubieńców :) u mnie w listopadzie sporo było kosmetyków które się sprawdziły :) i ciężko byłoby mi wybrać kilka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę bardzo ten krem-maskę! :D Przez Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nic z tych kosmetyków ale chciałabym wszystkie wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama poluję na właśnie takie kolory jak ten cień od inglota.
    Pozdrawiam,
    Rose♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę kupi ten krem z Ziaji! Mnie większość kremów pod oczy uczula.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :) Muszę więc bliżej się im przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę zacząć robić tych ulubieńców.. choć jak sobie pomyślę to w kółko te same produkty lubię przez cały rok :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim ulubieńcem listopada jest pomadka w kredce GR 07. Ten żel Sylveco chodzi za mną od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie dalej wisi na liście ten rumiankowy żel. W końcu chyba czas się na niego skusić :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło że wpadłaś. Koniecznie zostaw coś po sobie, a jeśli mnie obserwujesz daj znać a na pewno wpadnę do Ciebie w wolnej chwili.