środa, 30 listopada 2016

Rozczarowanie ostatnich tygodni ...


Kiedy rozczarowywujemy się kosmetykami z niskiej półki mówimy sobie '' zdarza się''. Kupując ten produkt miałyśmy przecież w głowie świadomość, że może okazać się słaby z racji swojej ceny. Problem zaczyna się kiedy nasłuchamy się dobrych opinii, biegniemy do drogerii, kupujemy kosmetyk i czar pryska wraz z pierwszym użyciem. Dzisiaj właśnie o takim produkcie który całkowicie mnie rozczarował. Nie był on co prawda z niskiej półki, powiedziałabym raczej że ze średniej przez co jeszcze bardziej żałuje jego zakupu. Do tego wszystkiego kosmetyk ten jest znanej i lubianej firmy. O czym mowa?

Ardell Pro Brow Pomade Blonde


Tak, dokładnie- Ardell ma swoją pomadę i dostaniecie ją o dziwo nie tylko w sklepach internetowych, ale również w Rossmanie na dziale z gąbkami, pędzlami i sztucznymi rzęsami. (Pomada nie jest dostępna w każdym Rossmannie- ja dostałam ją w dużym i dobrze wyposażonym sklepie). Pomada trafia do nas w wygodnym słoiczku do którego producent dorzuca dwustronne narzędzie ; spiralkę i skośny pędzelek.
  Osobiście bardzo lubię spiralki więc kolejna jest zawsze mile widziana, ale w mojej ocenie pędzelek jest koszmarny. Po pierwsze jest za gruby, ma dużo upchanego włosia przez co jest twardy i ciężki w operowaniu. Kilka razy próbowałam coś nim zdziałać, ale malowanie nim brwi jest bardzo nieprecyzyjne. Nie jestem posiadaczką cienkich brwi, skłaniałabym się bardziej w kierunku grubych (bez przesady!) i mówię to wam dlatego, że posiadaczkom drobniejszych brwi będzie hardcorowo ciężko coś tym pędzlem wyczarować. Nie mniej jednak na aplikator można przymrużyć oko, bo zazwyczaj dołączane przez producenta narzędzia nie są najlepsze. 

Przejdźmy do samej pomady która ma dość interesujący kolor. Jest to jasny neutralny brąz odrobinkę wpadający w ciepłe tony. Taki kolor z pewnością podpasuje blondynkom i jasnym szatynkom. Z intensyfikacją koloru jest trochę problemu, bo konsystencja jest okropnie tępa. Pomada jest bardzo ale to bardzo twarda! Bardzo ciężko nabrać ją na pędzel a co dopiero kontrolowanie i równomiernie rozprowadzić. Konsystencję porównałabym do wosku, który miałam w jednej palecie do brwi (Oriflame). Praca z tą pomadą przysparza mi sporo nerwów i wysiłku. O zaznaczonych i zdefiniowanych brwiach można zapomnieć, efekt porównałabym do wypełnienia jasnym, słabo napigmentowanym cieniem. Jestem osobą która potrzebuje nadać brwiom kształt, a tą pomadą to jest bardzo ciężkie do uzyskania(powiedziałabym wręcz że niemożliwe).Konsystencja nie jest kwestią starości, bo była taka od otwarcia. Swoją drogą kupiłam ją na ostatnich promocjach w Rossmanie i cieszę się, że nie wpadło mi do głowy kupować jej w standardowej cenie - 44.99zł.
Po szybkich kalkulacjach wychodzi, że za 1g płacimy 14 zł. Zaś za 18,50zł/1g dostaniemy świetnej jakości pomadę z Inglota, za której słoiczek zapłacimy mniej niż 40 zł.

Wybór zostawiam wam, ale w mojej ocenie szkoda kasy na tą pomadę do brwi. Nie wiem jak zachowują się inne wersje kolorystyczne więc jeśli miałyście to koniecznie dajcie znać.
Teraz stało się jasne czemu o pomadzie do brwi z Ardell kompletnie się nie słyszy - po prostu nie jest godna uwagi. Rzęsy na tak, produkty do brwi zdecydowane NIE.





Znacie ta pomade?
Uzywacie takich produktow?

18 komentarzy:

  1. Pierwszy raz czytam recenzję, a gdzieś w drogeriach internetowych mi mignęła. Jeśli chodzi o pomady do brwi to bardzo lubię Inglota, o której wspominasz. Jest jak masełko. A w sumie planuje zakup ABH, ale zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio zakochałam się w cieniu Bell jako pomadzie. Dla mnie lepsza nawet od inglota. Szkoda tylko, że ma małą gamę kolorów nadających się do brwi :/ Mam więc ulubieńca i troszkę pomady z inglota, wiec Ardell na szczescie nie przetestuje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ogólnie pierwszy raz widzę tę pomadę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie używam czegoś takiego, wolę zdecydownie kredki do brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że ja nie używam takich rzeczy, bo nie chciała bym się tak naciąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jej ale to pewnie dlatego że takich produktów nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie stosuję pomad. Może kiedy s się skuszę. Na razie nie widzę jednak takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
  8. A miałam ją ostatnio kupować, dobrze, że tego nie zrobiłam. Bo jeżeli jest rzeczywiście taka jak ten wosk z zestawów Oriflame (jeżeli myślimy o tych samych zestawach) to ja dziękuję. Pozostaję wierna inglotowi.


    Pozdrawiam,
    Rose♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ten zestaw z serii The One w fioletowym opakowaniu ale to jest chyba to samo co w czarnym. Według mnie Inglot jest o niebo lepszy. Szkoda kasy na Ardell :)

      Usuń
  9. Może spróbuj ją trochę roztopić albo chociaż ogrzać przed użyciem? W moim przypadku takie działanie pomaga :)
    XYZQUI

    OdpowiedzUsuń