wtorek, 25 października 2016

3 SZCZEGOLY, KTÓRE ZMIENILY MOJA PIELEGNACJE

Czasami kosmetyki nie do końca spełniają nasze oczekiwania. Zaczynamy się wtedy co z nimi, albo z nami nie tak. Zauważyłam, że takie sytuacje zdarzają się często z powodu naszej nieświadomości, a niewielki szczegół może zmienić na prawdę wiele. Często są to takie szczegóły o których nie mówi się głośno i nie przywiązuje się do nich szczególnej wagi. Dziś przedstawię wam trzy szczegóły, które odmieniły moją pielęgnacje i może odmienią waszą!


Jestem właścicielką skóry mieszanej, która często lubi płatać mi figle. Stąd też moja pielęgnacja twarzy musi być bardzo elastyczna i dopasowana do obecnej kondycji skóry. Jest czas, że moja skóra skłania się w kierunku normalnej i nie sprawia żadnych problemów. Ostatnio jednak zaczęła trochę wariować: produkować dużo sebum, nastąpił wysyp zaskórników i potrafiło zapchać mnie praktycznie wszystko. Kilka sposobów ułatwiło mi ustabilizowanie tej sytuacji:

1.Otwieramy pory

Zastanawiałyście się kiedyś dlaczego zanieczyszczenia np.w postaci zaskórników pomimo peelingów i maseczek dalej zalegają w porach? Jeśli jesteście właścicielkami cery tłustej i mieszanej zapewne miałyście taki dylemat. Sama długo zastanawiałam się w czym jest problem. Niby wszystko robiłam według właściwego schematu : demakijaż i oczyszczanie, peeling i maseczka. Mimo cierpliwości niechciane podskórne kropeczki totalnie nie były do ruszenia. W końcu natknęłam się na dość logiczne rozwiązanie : przed oczyszczaniem należy pory odblokować. Możemy zrobić sobie tzw ''parówkę'' lub po prostu przyłożyć nasączoną ciepłą wodą chusteczkę do problematycznych miejsc. Usunięcie zaskórników jest znacznie prostrze i mnie inwazyjne w naszą skórę. Jeśli jednak jesteście właścicielkami cer suchych, wrażliwych i naczynkowych może to być nie dla was lub po prostu będziecie musiały szczególnie uważać.

2.Stop dla bakterii

Zauważyłyście, że gdy pojawi się niechciany osobnik na naszej twarzy zazwyczaj pojawia się drugi (albo trzeci, czwarty) zaraz obok? Bakterie są praktycznie wszędzie. Jeśli dotykamy twarz (lub dany wyprysk) w ciągu dnia ułatwiamy jego rozprzestrzenianie. Ok, ale samo ograniczenie dotykania twarzy nie wystarczy, gdy przy wieczornym i porannym oczyszczaniu skóry wycieramy twarz w ... ręcznik. Logicznie rzecz biorąc jest on ogniskiem miliona bakterii, które po oczyszczeniu z łatwością przedostają się ponownie na naszą skórę. Co w takim razie zrobić? Nie osuszać twarzy? Jest to jakieś rozwiązanie, ale ja znalazłam inne. W drogerii możecie dostać suche chusteczki np. Tami, które używamy tylko raz i tym sposobem ograniczamy rozwój bakterii . Proste, prawda?

3.Oleje i kwasy

Ale jak to? Olej do skóry tłustej?! Wydaje się to paradoksalne, prawda? Mi też się tak wydawało. Nieudolnie wybierałam oleje, które totalnie nie nadawały się do mojej skóry i na jakiś czas się do nich zraziłam. Sęk w tym by wybrać takie które będą do niej dostosowane. Jedno może być świetne dla cery suchej, ale dla mieszanej już nie koniecznie, jedne stosujemy miejscowo, inne możemy na całą twarz. Podobnie jak nie każdy olej jest lepki i zostawia warstwę. Przed zakupem wystarczy trochę o nich poczytać, by nie zrobić sobie krzywdy. Tak jak wybieramy kremy dostosowane do naszych potrzeb, podobnie wybieramy oleje i kwasy. A jest w czym wybierać!
O kwasach niestety dużo opowiedzieć Wam nie mogę, bo dopiero przymierzam się do kupna czystego kwasu, ale zauważyłam, że kosmetyki które mają kwasy w składzie działają na mnie o niebo lepiej.


Więcej urodowych porad znajdziecie na serwisie KobiecePorady (klik)

Czasami małe kroczki potrafia przyczynic się do wielkich zmian. Nie bójmy sie ich :)



Co odmienilo wasza pielegnacje?



23 komentarze:

  1. :O
    Również jestem posiadaczką cery mieszanej i ten post na prawdę otworzył mi oczy. Mam nadzieję, że te 3 szczegóły zmienią też coś u mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie! Bardzo się cieszę, że mogłam tak namieszać w Twojej pielęgnacji ^^

      Usuń
  2. uwielbiam olejki <3 muszę kupić niedługo nowe bo wszystko mi się pokończyło! :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też przymierzam się do kwasów oraz muszę zakupić te chusteczki tami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Olej konopny <3 U mnie genialnie sprawdza się mycie twarzy olejem z dodatkiem emulgatora. Po zwykłym OCM moja skóra wyglądała pięknie ale naczynka źle reagowały na ciepłą wodę. Przy oliwce hydrofilnej mogę używać zimnej wody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wreszcie spróbować OMC. Może to będzie kolejna rewolucja :D

      Usuń
  5. Muszę koniecznie wypróbować te chusteczki.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na zajęciach miałam nałożone teraz kwasy, buzia mięciutka i gładziutka - czekam aż będziemy robić serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam cerę mieszaną, lubi przetłuszczać się i przesuszać ale kocham używać olejki. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tłustą cerę i męczę się z zaskórnikami. Robię parówkę i nakładam czarną chińską maskę :) Muszę znowu kupić olejek od Evree bo u mnie działał świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zaskórniki to też moja zmora. U mnie olejek Evree wpada w ręce sporadycznie. Chyba muszę zadbać o regularność ;)

      Usuń
  9. Ja tak naprawdę od momentu kiedy zaczęłam prowadzić bloga to bardziej przykładam się do pielęgnacji. Wcześniej nie miało to dla mnie dużego znaczenia. Teraz moja skóra i cera jest mi za to wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam! Nasza skóra na pewno się w przyszłości odwdzięczy z podwojoną siłą ;)

      Usuń
  10. Masz słuszność :-) podpisuje sie !

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post! Ja z olejkami zaczęłam przygodę, mam dopiero jeden, który jednak do mojej twarzy się nie nadaje, bo żadnych efektów nie zauważyłam (na szczęście mnie nie wysypało po nim). Dopiero się uczę, więc muszę jeszcze sporo poczytać na ten temat. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, boleje jednak nad tym, że olejki przestały się już u mnie sprawdzać:( i teraz pogarszają stan cery.

    OdpowiedzUsuń